wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 6

Paczadełkami Jess

Pustka . To uczucie towarzyszy mi od przebudzenia . Nie żebym nie pamiętała tego co się stało wczoraj . Po prostu nie mogę znieść tego czegoś . To co się działo w mojej głowie wtedy było jedną wielką niewiadomą . Słyszałam swoje myśli , ale też głosy innych osób . To było tak jakbym miała w głowie ze 4 mózgi . Spojrzałam na zegarek 13:30 . Nie ma co długo spałam . Od 15:50 wczoraj do 13:30 dzisiaj . Rozejrzałam się po pokoju i stwierdziłam , że nie jest mój . Wow Jess , ale jesteś spostrzegawcza pomyślałam . Wygramoliłam się z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi . Korytarz prowadził w stronę czarnych marmurowych schodów . W całym domu pachniało cytryną . Kiedy udało mi się znaleźć kuchnię minęło trochę czasu , ponieważ to mieszkanie było bardzo duże . W kuchni znajdował się mój cel , a tym celem był Connor . 
- Hej księżniczko , jak się spało ? - zapytała mnie owa osoba.
- Nie księżniczkuj mi tu - powiedziałam . - Chcę wiedzieć wszystko co się działo wczoraj . Od momentu kiedy ci goście się pojawili , no słucham ?
-  Kiedy przyszli moi koledzy - zaczął C . - chciałaś do nich podejść , ale się potknęłaś , uderzyłaś głową o ziemię i zemdlałaś . To wszystko .
- Nie kłam ! - wykrzyknęłam. - Pamiętam wszystko z wczorajszego dnia i o żadnym upadku nie wiem . Więc mów i nie kłam co się wtedy stało !
- Ja ... nie mogę - odpowiedział .
- Connor ja zasługuję na prawdę , powiedz mi praszę - wypowiadając to ostatnie słowo złapałam go za rękę , ale wtedy ... 

Preston , 13 listopada 1715 roku

Rankiem 13 listopada przybyło więcej żołnierzy sił rządowych i Wills postanowił otoczyć miasto, tak aby uniemożliwić wrogowi wycofanie się z niego. Jakobici także doznali strat w walce jak i stracili w nocy wielu dezerterów, i chociaż szkoccy górale mieli zamiar walczyć a także zaatakować wroga, Forster zgodził się na propozycję negocjacji w sprawie kapitulacji. Zrobił to bez konsultacji z góralami. Kiedy górale dowiedzieli się o tym z furią ruszyli na ulice miasta grożąc śmiercią każdemu kto choćby wspomniałby o kapitulacji, przy czym zabito lub raniono kilka osób. O godzinie 07:00 rano 14 listopada Forster zaproponował bezwarunkowe poddanie, które zostało odrzucone, ponieważ nie obejmowało górali. Następnie wrócił z potwierdzeniem, iż szkoccy wielmoże poddadzą się również. Kiedy wojska rządowe wkroczyły do miasta, górale stali na rynku z bronią nad głową w celu poddania się. Do niewoli dostało się 1468 Jakobitów w tym 463 Anglików. 

Osiemnastoletni Connor Hale nie wierzył w to co napisano w gazecie . Przecież w tej bitwie uczestniczył jego ojciec . W tej chwili dla chłopaka skończyło się całe jego życie . 

To co zobaczyłam mnie przeraziło . Jeżeli on w 1715 roku miał 18 lat to ile ma teraz ? To jest nienormalnie . Zabrałam moją rękę tak szybko jak ją położyłam i zaczęłam się cofać do tyłu.
- Kim ty jesteś ? - zapytałam . Moje oczy momentalnie zaszły mgłą . Nie to nie prawda . Chłopak , który można powiedzieć jest moim przyjacielem ma 316 lat . To nie prawda .
- Jess co ty zobaczyłaś ?
- Kim jesteś ? - zapytałam ponownie Connor'a . W ciągu 2 dni mój świat stanął na głowie . 
- Powiem ci tylko się uspokój i usiądź na kanapę , okey ?
- Jak mam się uspokoić ?! - krzyknęłam. - Mój "przyjaciel" ma 316 lat ! Przy takim wieku miałeś już umrzeć . Jak ja się mam uspokoić ?
- Dobra może to jest dziwne , ale posłuchaj mnie uważnie . Jestem tak jakby nie z tego świata . Razem z Sam'em mamy chronić Ziemię przed Mutantami . Mutanci są to istoty z podziemi , które zdołały się wydostać . Są na tyle niebezpieczne , że LM  zajęła się szkoleniem takich ludzi jak ja . Mam 316 lat , ale żyję dzięki substancji , którą wynalazł nasz zwariowany doktor . To wszystko co ci powiedziałem musi zostać między nami . Nikt nie może się dowiedzieć , jasne ? Mam tylko jedno pytanie : Ufasz mi ? 
- Jesteś jakimś świrem - powiedziałam i wybiegłam z jego domu . Mieszkał kilka domów dalej ode mnie . Udałam się w "moje" miejsce* . Tylko tam mogłam pomyśleć . Ostatni raz byłam tam z tydzień temu . 
 Jest to stary dąb z zawieszoną na nim huśtawką . Bawiłam się tam kiedy miałam 3 latka . Pamiętam to do dzisiaj . Działy się tu najwspanialsze chwile o których nie zapomnę . Dzisiaj jednak muszę pomyśleć . Co ja mam z tym zrobić ? Czy to wszystko prawda ? A może Connor to jakiś psychol i lubi straszyć nastolatków ? Nie wiem , ale ten jego ton głosu nie wskazywał na to , że jest mu potrzebny psychiatra . A ci Mutanci ? Co oni tu robią i czego szukają ? Myślałam nad tym wszystkim z 4 godziny . Nie wydam Connor'a , ale nie mam zamiaru z nim rozmawiać . To nie jest moja sprawa . Muszę się przygotować na środową wycieczkę . Ma być zwiedzanie jakiś ruin i wszyscy mają się świetnie bawić . Z niezbyt wesołym humorem weszłam do domu . Od razu poszłam pod prysznic , a po nim położyłam się spać . Nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam . 
__________
* Jess miała ciocię w Londynie , a wtedy razem z mamą często do niej przyjeżdżały . Stąd to miejsce .
No siemanko ! Jak widzicie akcja się rozkręca ! Czekam na wasze komentarze i dobranoc :)   

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 5

Paczadełkami Jess

- Wstajemy , wstajemy szklda takiego dnia !
Nie no co za debil nie daje mi spać . Ja muszę się wyspać !
- Odejdź kim kolwiek jesteś - powiedziałam zaspanym głasem.
- Jak nie wstaniesz za 2 min.to cię zwalę z łóżka - odpowiedział ten ktoś.
- No dobra wstaję - oznajmiłam. - Która godzina ?
- 8:30.
- Że  która ?! - zapytałam i szybko wstałam z łóżka . Kątem oka zauważyłam , że to Connor był moim porannym gościem . Czy on nie przejmuje się tym , że jest już spóźniony na lekcje ? Założyłam kapcie podbiegłam  do szafy . Nie wiedziałam w co się ubrać ! Wyjęłam toto
- Które lepsze ? - zapytałam Connor'a 
- Hmmm... chyba to co masz teraz na sobie - powiedział z uśmiechem i popatrzył na mnie od góry do dołu . No tak ! Mam na sobie tylko piżamę
- Zboczeniec . Pytam który zestaw lepszy 1 czy 2 ? - zapytałam.
- W 2 będzie ci ładniej - odpowiedział i puścił mi oczko . Zaczynał mi działać na nerwy . Ruszyłam w stronę łazienki jednak nadal czułam na sobie , a dokładniej na moim tyłku wzrok Connor'a . Po 5 min. wyszłam z pomieszczenia . Mój kolega siedział na moim łóżku i czytała mój pamiętnik . 
- Możesz to zostawić - zwróciłam się do niego.
- Co tu jest napisane ? - zapytał. - Rozszyfrowałem tylko swoje imię . Czy to jest polski ?
- Możemy pogadać o tym w drodze do szkoły ?
- Ale wiesz , że szkoły dzisiaj nie ma ? - oznajmił. No tak ! Ale ja jestem głupia .
- To po co tu jesteś ?- zapytałam.
- Zabieram cię na piknik .
- A śniadanie ?
- No właśnie to będzie nasze śniadanie . Mam kanapki . I żelki .
- Okey niech ci będzie .
Przez następne 15 min. jechaliśmy w stronę tego miejsca na piknik . Nie powiem okolice jest ładna . Dużo drzew tak jak lubię . Po chwili byliśmy na miejscu . Po prostu WOW
- I ty znasz takie miejsca ?
- No , a co ? Podoba się ? - zapytał.
- Czy się podoba ?! Jest super !
Connor wszystko zaplanował . Graliśmy w różne gry . Nawet tańczyliśmy . Było super ! Nagle C wyciągnął za drzewa gitarę . Usiadł i zaczął śpiewać . Ma naprawę ładny głos . 
- I co podoba ci się ? - zapytał kiedy skończył.
- WOW !
- Czyli się podobała !
- No oczywiście - odpowiedziałam. - Tylko trochę głupio wyglądasz jak śpiewasz !
- Osz ty ! Już nie żyjesz ! - zawołał podnosząc się . Od razu zrobiłam to samo . Biegaliśmy po lesie tak gdzieś z 10 min. . Niestety mnie złapał . 
- Hmmm... co by ci tu zrobić ?
- Nie proszę oszczędź mnie ! - zawołałam .
- Pocałuj mnie .
Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem , ale jego twarz wydawała się poważna .
- Mówisz serio ?
Nic nie odpowiedział tylko podszedł do mnie i położył swoją dłoń na moim policzku . Nie wiedziałam co robić . Connor owszem jest przystojny , ale czy między nami może być coś więcej niż przyjaźń ? Nie miałam teraz czasu na takie bzdety , ponieważ C patrzył na mnie swoimi czarnymi jak noc oczami . Powoli zbliżał swoje usta do moich . Kiedy prawie się stykały usłyszeliśmy głos . 
- Nie przeszkadzamy wam ? - odskoczyliśmy od siebie błyskawicznie . Nie znałam tych kolesi , ale widać , że Connor ich zna i nie jest zadowolony z ich wizyty .
- Co wy tu robicie ?! - warknął do nich.
- Connor słońce co się dzieje czyżbyśmy w czymś ci przeszkodzili - zapytał jeden z nich .
- A wiecie , że tak - odpowiedział .
- Ładną kasz koleżankę - powiedział najwyższy z nich. - Zabawimy się , co nie chłopcy ?
Nie wiedziałam o co im chodzi , ale po ich głupkowatych uśmieszkach sądziłam , że to nie będzie miłe . 
Wpuść nas do środka 
To nie jest normalne , że człowiek słyszy głosy w swojej głowie , prawda ?
Nie bój się nic ci nie zrobimy 
Byłam przerażona bardzo przerażona . Co się dzieje ? Jak się tego pozbyć ?
Wszystko będzie dobrze 
I nagle zamiast lasu zobaczyłam skrzynię . Pustą , metalową skrzynię , w której się znajdowałam . Muszę stąd uciec to jest teraz jedyne o czym myślę . Nagle w skrzyni zaczynają pękać ściany , a przez nie wlatuje woda do środka . Bardzo szybko wypełnia brzegi i już po chwili cała jestem w wodzie . Jest tylko jedno wyjście pomyślałam i zaczęłam walić w jedną ze ścian pułapki choć wiedziałam , że to bez sensu . Nagle jedna ze ścian pękła i pokazała mi dno jakiegoś oceanu . Nie mogłam oddychać dusiłam się . W oddali zobaczyłam rekina . W bardzo szybkim tempie zbliżał się do mnie otwierając coraz szerzej paszczę . Ostatnim co widziałam była tylko ciemność . 
_______________

No hejka ! Spodziewaliście się takiej akcji , bo ja nie :3 . Z Lil już coraz lepiej i myślę , ze za tydzień wyjdzie z tego szpitala . Czekam na wasze opinie i dobranoc :)
Ps . Mam 2 bloga i jest on o 1d . Jeśli chcecie poczytać to tu macie link <KLIK> .

sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 4

Paczadełkami Connor'a

Wczoraj prawie 6 godzin męczyliśmy się z piosenką , ale się udało . Następnego ranka obudziłem się .... właściwie gdzie ja się obudziłem ?! To na pewno nie  mój dom . Poznałem bo u mnie nie ma takiego porządku . Jednak kiedy chciałem się podnieść zauważyłem , że Jess śpi wtulona we mnie . Tak słodko wyglądała ! Zrobiłem jej zdjęcie i wstawiłem na twittera "Zobaczcie jaki aniołek :)" Wstałem ostrożnie uważając na nią i udałem się do kuchni , a tam zastałem jej mamę .
- Dzień Dobry - przywitałem się . - Jestem Connor Hale . Kolega Jess ze szkoły .
- Miło mi ciebie poznać Connor ! Annie Olson , mama Jess - odpowiedziała. - Bardzo chciałabym zostać , ale spieszę się do pracy . Do zobaczenia chłopcze .
Powiedziała tylko tyle i wyszła . Nie dziwię się Jess , że nie przepada za nią . Postanowiłem pójść do siebie po jakieś rzeczy na przebranie , wrócić i zrobić śniadanie . Była 5:30 więc na pewno zdążę . Po jakiś 15 min. wróciłem już przebrany . Podążyłem do kuchni w celu zrobienia naleśników . Jednak kiedy tam wszedłem  zobaczyłem Jess smażącą naleśniki , ale coś jej się nie udawało . Śmierdziało w całej kuchni od zapachu spalenizny . 
- Możesz sobie pisać piosenki , ale lepiej nie gotuj - powiedziałem do niej . Ubrana była w to
- Umiem gotować ! - oburzyła się . 
- Może i tak - oznajmiłem. - Ale smażyć coś nie bardzo .
- Jak jesteś taki mądry to sam sobie smaż - odpowiedziała. - Ja nakryje do stołu .Wziąłem od niej patelnię i skończyłem to co zaczęła . Po 3 min. mięliśmy całą górę naleśników . Wziąłem talerze i nałożyłem sobie i Jess . Powiem , że nawet ładnie wyglądały. 
- Ale z ciebie artysta nie ma co - zażartowała Jess . - Tylko , że ...
- Nie jesz czekolady . Wiem to . W środku jest bita śmietana , sos truskawkowy i owoce .
-  Zaczynam się ciebie bać - oznajmiła mi. - Ty wiesz o mnie dużo , a ja o tobie nic .
- Może to i lepiej . Nie lubię opowiadać o sobie ludziom . Chyba , że zrobię dla ciebie wyjątek , ale i tak będzie to kiedy indziej - odowiedziałem .
- Dobra jak nie chcesz to nie mów twoja sprawa - oznajmiła strzelając focha .
- A jak ci się spało ? - zapytałem ją .
- Mi ? Bardzo dobrze - odpowiedziała z uśmiechem . - Ale masz strasznie twardy brzuch.
- No wiesz jak ktoś ma mięśnie to ... - nie dokończłm , bo Jess wybuchnęła śmiechem .
- Sorry , ale ty i mięśnie ? Nie rozśmieszaj mnie !
- Wiesz , mogę Ci pokazać ...

Paczadełkami Jess

Nie no musiałam to zobaczyć . On i mięśnie ?! Dobre ! Dzisiaj ubrany był na czarno . Caaały na czarno . Wstał z krzesła i ściągnął koszulkę . To co zobaczyłam było nie do opisania . ON MA KALORYFER ! I to jeszcze jaki ! Taylor Lautner nawet takiego nie ma ! Musiałam dziwnie wyglądać , bo Connor przyglądał mi się z rozbawienem .
- I co robi wrażenie ? - zapytał .
- Wrażenie ?! Proszę Cię . Taylor Lautner ma lepszą klatę - Oj Jess nie wolno kłamać . - To co idziemy do szkoły ? 
- Mhm - odpowiedział wyraźnie urarzony tym , że jego kaloryfer "wcale" mi się nie podoba . Wsiedliśmy do mojego autka pojechailśmy do szkoły . W czasie drogi Connor cały czas patrzył w jeden punkt przed sobą . Chyba naprawdę go uraziłam pomyślałam . Po niecałych 5 min. byliśmy na miejscu . Connor wyszedł z pojazdu , podszedł do moich drzwi i je otworzył . 
- Dziękuję - powiedziałam. - Słuchaj , jeżeli uraziło cię to co powiedziałam w moim domu to przepraszam . Przyznam masz nawet lepszą klatę niż Taylor Lautner .
-  Nie uraziłaś mnie - powiedział pomagając mi wysiąść . Kiedy szliśmy w stronę szkoły Connor dodał obejmując mnie .
- I tak wiem , że od początku  moja klata ci się spodobała !
- Masz bardzo duże mniemanie o sobie - powiedziałam strzepując jego rękę z mojego ramienia . Kiedy wchodziłam do szkoły każdy się na mnie gapił . Czy ja coś zrobiłam ? Nagle podeszła do mnie królowa plastików .
- No proszę , proszę kogo my tu mamy ? - zapytała Stef . - A gdzie twoja głupia przyjaciółeczka , która zawsze broni cię ode mnie i moich "miłych" komentarzy , hę ?
Patrzyła na to cała szkoła , więc ja tylko się uśmiechnęłam . 
 - Lil aktualnie jest u rodziny . To miłe z twojej strony , że się o nią pytasz - odpowiedziałam jej . 
- Jesteś taka głupia , że nie załapałaś o co mi chodzi ?
- Taka głupia jak ty ? Wątpię .
Stefanie zrobiła się cała czerwona , tupnęła nogą i poszła w przeciwnym kierunku ,a wraz z nią jej blond klony . Widownia się rozeszła , a ja mogłam w spokoju iść na lekcje . Minęło pierwsze 5 min. lekcji kiedy dostałam SMS'a .
"Coś mi wypadło i zostaję trochę dłużej u rodziny . Przepraszam :'("
- Pani Smith , źle się czuje . Mogę iść do pielęgniarki ? - zapytałam.
- Oczywiście .
Kiedy tylko wyszłam z klasy pobiegłam na były budynku , gdzie uczniowie jedzą często lunch . Kiedy tylko się tam dostałam zadzwoniłam do Lil . Odebrała po 3 sygnałach . 
- No siemanko , co tam ?
- Co tam ? Dziewczyno wiesz jak się o ciebie martwiłam ! Odchodziłam od zmysłów , a ty mi z takim tekstem wyjeżdżasz , że zostajesz jeszcze u rodziny ! Nigdy nie lubiłaś tam jeździć , co się z tobą stało?
- Nic się ze mną nie stało . Muszę kończyć , bo mama mnie woła . Papa .
I się rozłączyła . Co się z nią dzieje ? To jest dziwne . 
- Co ty tu robisz ?! 
- Matko , Connor nie wrzeszcz tak . Ktoś może cię usłyszeć .  
- Zwiałaś z lekcji ?
- Pff .... nie z lekcji tylko z jakiejś parodii lekcji . Pani Smith zawsze na matmie czyta jakieś romansidło - odpowiedziałam .
- Witaj , w Avalon High School . Tutaj każda lekcja jest taka . No oprócz wf .
- To fajnie wiedzieć - oznajmiłam.
- A teraz idziesz ze mną na wf . Nie będziesz uciekać z lekcji beze mnie .
Nie zdążyłam nic powiedzieć , ponieważ Connor pociągnął mnie do sali gimnastycznej . 
- Trenerze źle się czuje . Jess odprowadzi mnie do domu - powiedział Connor do pana Wall'a 
- Nie ma mowy , ale może zostać . Jeśli tylko chce . 
- To ja na ciebie poczekam - oznajmiłam Connor'owi i udałam się w stronę ławki . Po jakiś 30 min. przypomnieli  sobie o mnie .
- Hej śliczna ! Przyjdziesz na nasz mecz w piątek ? - zapytała jeden z nich.
- Nie . Mam lepsze zajęcia niż patrzenie jak przegrywacie .
- Jak przegrywamy ?! Dziewczyno czy ty siebie słyszysz ?
Jeszcze słuch mam dobry . Przegracie , bo macie złe ustawienie . Connor powinien być na obronie ,a nie ten wasz kolega . 
- Niby dlaczego ?
- Ahh.... ponieważ jest o wiele szybszy od tego ślimaka . Bez obrazy - zwróciłam się do ów chłopaka. -Connor idziemy ? Nudzi mi się tu !
- Jasne idziemy . Siema chłopaki , do zobaczenia  trenerze . 
Wyszliśmy z sali i udaliśmy się do mojego samochodu . Jechaliśmy z 15 min , a Connor nie miał chyba zamiaru się jeszcze zatrzymać . 
- Yyyy.... mogę wiedzieć gdzie jedziemy ? - zapytałam.
- Pomyślałem , że fajnie byłoby pozwiedzać . Za miastem jest taka bardzo ładna mieścinka . Właśnie tam się udajemy . 

Okkkk..... to nie wydaje mi się ani trochę dziwne . Czy wy też słyszycie ten sarkazm ? Po 5 min . byliśmy na miejscu . Wow to miejsce jest piękne .  Zwiedzaliśmy je tak długo , że aż zrobiło się ciemno . Oczywiście Connor był tak przygotowany  , że zabrał też aparat i mam kilka zdjęć .To nie fair ! On nie dał sobie zrobić ani jednego głupiego zdjęcia . No może poza jednym , które wstawił na Twittera . ------>
Jadąc do domu podziwiałam kolorowe światełka , które poprzyczepiane były do drzew . To niesamowite miejsce . Connor opowiadał mi jak przyjeżdżali tu z dziadkiem łowić ryby . Jego mama zawsze miała pretensje o to , żespędza dużo czasu z dziadkami . Pamięta jak nie jeden raz krzyczała na dziadka w jego obecności . Teraz mieszka sam i bardzo często odwiedza dziadka . Bardzo szybko znaleźliśmy się pod moim domem . Nie chciałam wychodzić z samochodu , ale wkońcu jest mój . Connor wjechał do garażu , a ja zostałam w środku . Żadne z nas nic nie mówiło , w końcu przerwałam tą ciszę .
Nie wiem czemu , ale twoja historia jest bardzo podobna do mojej . Moja matka też najeżdża na dziadków o to samo . Tylko różnica jest taka , że ja nie mam dziadka . Zmarł gdy miałam 12 lat . Z babcią nie widziałam się od tamtego czasu . Mama nie pozwala jej mnie widywać . Strasznie za nią tęsnie , ale co zrobię . Jestem za młoda . Dziadkowie zawsze się mną opiekowali nie tak jak rodzice . Tata wyjechał do Włoch , a mama .... sam widziałeś . Praca i praca . Ale przynajmniej mam Lil , której przypadkowo tu nie ma - nie wiem czemu , ale opowiadałam mu o swoim życiu . On zrobił to pierwszy , ale nie wiem co mnie naszło . Dobrze mi się z nim rozmawia . Chyba zaczynam go lubić . 
- Jej twoje życie było o 100 razy gorsze od mojego - powiedział . 
- Tak , a jak usłyszysz o moim byłym to się przewrócisz - zażartowałam .
- To może na razie nie chcę tego słuchać , bo zaraz mi się tu rozkleisz .
Wysiedliśmy z auta i razem podeszliśmy pod moje drzwi .
- Dziękuje za ten dzień . Było miło , ale wisisz mu usprawiedliwienie od pielęgniarki - powiedziałam .
- Ja sam będę go potrzebował . Trener chyba by mnie zabił gdyby się dowiedział , że uciekliśmy z lekcji .
- Jeszcze raz dziękuję i jakbyś chciał pogadać to wiesz gdzie mnie szukać .
- A ty wiesz gdzie szukać mnie - oznajmił.
- Tak właściwie to nie wiem gdzie mieszkasz .
- To się dowiesz . 
Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek . Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam , ale tak wyszło . 
- To do zobaczenia w szkole - powiedziałam i weszłam do domu . Od razu udałam się do swojego pokoju . Podeszłam do szafy , wyciągnęłam piżamę i poszłam się umyć . Po skończonej czynności położyłam się do łóżka i odpłynęłam w krainę snów .
 ___________________

No i jest rozdział 4 . Nie wiem jak wy , ale mi się podoba . A wam ? Wyszedł dłuższy niż planowałam , ale co tam . Zdjęcia i gify są różne , ponieważ szukałam odpowiednich do sytuacji . No to lecę papatki :3
Ps.Następny rozdział w następną sobotę !

400 wejść !!!

Czy wy widzicie to co ja ? 400 wejść !! Yeah jesteście najlepsi . Mamy nadzieje , że ktoś to czyta i bd tak miły i zostawi jakiś komentarz pod rozdziałami . Dla was może to może nie mieć znaczenia a dla nas to dużo . Te komentarze motywują mnie i Lil do dalszego pisania . Jeszcze raz bardzo dziękujemy wam za te wejścia . Papatki nasze myszki !

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 3

Paczadełkami Jess

Niestety kiedy się obudziłam Lil nie było w domu . Miała jakieś spotkanie rodzinne na którym musiała być . Więc cały dom był dzisiaj dla mnie . Robiłam sobie śniadanie ubrana w to , kiedy dostałam SMS'a .  

"Hej skarbie! Jestem już na miejscu . Będę wieczorem . Masz być grzeczna , zrozumiano ?  Twoja najlepsza i najfajniejsza przyjaciółka na świecie . I jestem też bardzo skromna :3 Kocham cię xoxo - Lil" . Moja mama nigdy mnie na takie "zjazdy rodzinne" nie zabiera . Powodem są wieczne kłótnie z moimi dziadkami . Zarzucają mojej rodzicielce , że się mną nie zajmuje . Poniekąd jest to prawda , którą mama nie przyjmuje do wiadomości . Myśli , że świetnie radzi sobie w roli matki , ale ja sądzę inaczej . Ciągle nie ma jej w domu , nie zajmuje się mną . Normalka . Spojżałam na zegarek i się przeraziłam . 6:50 ! Do szkoły mam jakieś 20 min. drogi . Na pewno się spóźnię . No , ale co zrobię . Wzięłam torbę , klucze i wyszłam z domu . Po przejściu jakiś 200 m usłyszałam znajomy głos.
- Może cię podrzucić ? - zapytał nie kto inny jak Connor . Czasami się zastanawiam czy on mnie nie śledzi . Rozważyłam wszystkie opcje i jednak musiałam pojechać z Connor'em . 
- Tylko nie myśl sobie , że to coś zmienia . Nadal cię nie lubię - odpowiedziałam . 
- Uważaj bo to może się zmienić . 
Jechaliśmy do szkoły jakieś 2 min. Kiedy tam dotarliśmy nie mogłam zrobić nic innego jak podziękować mu za podwiezienie . Zrobiłam to jednak on zachowywał się tak jakby wg nie słyszał tego podziękowania .    

- Ładnie wyglądasz - wypalił jak gdyby nigdy nic . A ja głupia oczywiście musiałam się zaumienić . Co z tobą nie tak ? Zapytałam się w myślach . Przecież go nie lubisz , a zachowujesz się inaczej niż powinnaś . 
- Słodko się też rumienisz . Widzę , że muszę częściej prawić Ci komplementy .
- Nie rozpędź się za bardzo . Coś mi się nie wydaje żebyśmy bardzo często się spotykali - odpowiedziałam . - A poza tym  miałeś chyba iść do tego swojego ulubionego plastika , bo czeka zniecierpliwiona na ciebie .
- Skąt wiesz że na mnie ? Może czeka na jakiegoś mojego kolegę ? - zapytał. - A tak wg to gdzie twoja przyjaciółka ?
- Pojechała do rodziny . Sorry , ale śpieszę się na lekcję - oznajmiłam i wyminęłam Connora . Nie wiem czemu , ale tek kloeś przyprawia mne o gęsią skórkę . Niestety miałam teraz histrię i nie było czasu na takie rozmyślania . Wzięlam podręcznik i udałam się do sali 234 . Kolejne lekcje mijały spokojnie . Ostatnią lekcją była muzyka i o ironio byliśmy połączeni w 2 klasy . Ciekawe czy zgadniecie z kim mam muzykę ? Z panem Co to nie ja we własnej osobie . Jakoś nie miałam ochoty spędzać kolejnej godziny z Connor'em . 
- No dobra robaczki , dzisiaj będzie trochę inna lekcja - powiedziała pani Jones . - Mianowicie jedna osoba zaśpiewa piosenkę . Nie byle jaką piosenkę , ale swoją .
Jak zwykle pani J nadawała o rzeczach króre nikogo nie obchodzą . Rozmyślała bym dalej gdyby nie głos Stefanie .
- Nie wiem jak wy , ale ja chcę usłyszeć jak śpiewa nasza nowa koleżanka , Jessica . Klaso co wy na to ? - zapytała Stef . Oczywiście wszyscy ją poparli . Nawet Connor ! Nie no ja się chyba pod ziemię zapadnę . Ja nie umiem śpiewać i nigdy nie bd umiała ! 
- Panno Olson , czekamy ! - ponaglała mnie nauczycielka . Po długich namowach uległam . Podeszłam do fortepianu i zaczęlam grać . Chwilę później z moich ust wyszły pierwsze słowa piosenki .
I know I can't take one more step towards you
Cause all that's waiting is regret
And don't you know I'm not your ghost anymore?
You lost the love I loved the most

I learned to live, half-alive
And now you want me one more time

And who do you think you are?
Runnin' 'round leaving scars
Collecting your jar of hearts
And tearing love apart

You're gonna catch a cold
From the ice inside your soul
So don't come back for me
Who do you think you are?

I hear you're asking all around
If I am anywhere to be found
But I have grown too strong
To ever fall back in your arms

I've learned to live, half-alive
And now you want me one more time

And who do you think you are?
Runnin' 'round leaving scars
Collecting your jar of hearts
And tearing love apart

You're gonna catch a cold
From the ice inside your soul
So don't come back for me
Who do you think you are?

And it took so long
Just so feel alright
Remember how to put back
The light in my eyes

I wish I had missed
The first time that we kissed
'Cause you broke on your promises
And now you're back you all get to get me back

And who do you think you are?
Runnin' 'round leaving scars
Collecting your jar of hearts
And tearing love apart

You're gonna catch a cold
From the ice inside your soul
So don't come back for me
Don't come back at all

And who do you think you are?
Runnin' 'round leaving scars
Collecting your jar of hearts
And tearing love apart

You're gonna catch a cold
From the ice inside your soul
Don't come back for me
Don't come back at all

Who do you think you are?
Who do you think you are?
Who do you think you are?

Kiedy skończyłam cała sala siedziała cicho , nikt się nie odzywał .
- Aż tak źle było ? - zapytałam nauczycielki .
- Dziewczyno ... o było ... NIESAMOWITE !! - wydarła się pani J . - Masz przeogromny talent . Nie zmarnój go . Dobra , a teraz podziele was na 2 osobowe grupy , w których stworzycie piosenkę dla znanego girlsband'u Little Mix . Dziewczyny przyjadą w piątek 14 i zaśpiewają pioenkę , która najbardziej im się spodoba . Przy wyjściu macie wywieszoną listę z kim jesteście w parze . Powodzenia ! 
Były to ostatnie słowa nauczycielki , bo zadzwonił dzwonek . Z klasy wyszłam jako pierwsza , żeby jak najszybciej być spowrotem w domku . Kiedy już do niego dotarłam otworzyłam drzwi i weszłam do środka . Na kucence miałam zostawiony obiad , więc postanowiłam go podgrzać . Włączyłam gaz i postanowiłam napić się wody . Nalałam przezroczystego płynu do szklanki i napiłam się . Stałam tyłem do wejścia kiedy nagle usłyszałam znajomy glos .
- Masz całkiem ładny dom .
Tak się przeraziłam , że aż upuściłam szklankę na podłogę , a ta rozbiła się na tryliard małych kawałeczków . 
- Connor ?! Co ty tu robisz i jak wszedłeś do środka ? - zapytałam szatyna .
- Drzwi były otwarte więc wszedłem .
- No dobra , ale skąd wiesz gdzie mieszkam ? Śledziłeś mnie ?! - podniosłam lekko głos . On mnie przeraża ! Czy on nie może dudnić piętami jak chodzi ? Czy musi chodzić tak bezszelestnie? 
- Nie śledziłem Cię . Nie denerwuj się . Złość pięknośc szkodzi . Poprosiłem sekretarkę o twój adres i mi go dała - oznajmił Connor .
- Od sekretarki nie da się wyciągnąć żadnego zaresu - zapewniłam .
- A mój urok osobisty ! Nie liczy się?
- Nie ważne . Po co przyszedłeś ?
- Jak wiesz mamy pracę do zrobienia - Ach , no tak . Czy wspomniałam , że Connor jest moim "partnerem" ? Nie?  Mówię teraz !
- No dobrze , to chodź do salonu . Może chcesz coś o picia ? - zapytałam mojego "gościa" . 
- Nie dzięki .
Przez nastepne 2 godziny myśleliśmy nad piosenką i NIC piwtarzam NIC nie wymyśliliśmy . 
- Opowiedz mi coś o sobie - zażądał Connor.
- No dobra , a co byś chciał wiedzieć ?
- Wszystko ! - odpowiedział .
Zaczęłam mu opowiadać o dosłownie wszystkim . O Lil , o mamie , o moich zainteresowaniach . Na koniec dodałam .
- No to teraz znasz moje "życie" .
- Wiesz co ? Mam dobry pomysł ! Zmień to swoje "życie" bo się zanudzisz na śmierć - powiedział , a ja rzuciłam w niego poduszką . I tak rozpetała się prawdziwa walka . Nie wiem czemu , ale coś mi mówi , że mogę mu zaufać . Druga część mówi zaś wręcz przeciwnie . Nie wiem której mam słuchać więc na razie nie posłucham żadnej . W trakcie "walki" doznałam olśnienia .
- Już wiem ! Piosenka będzie miała tytół "Change Your Life" ! - oznajmilam i sięgnęłam po kartkę . - Powiedz , że jestem boska .
- No jesteś boska , ale nie tylko dlatego , że wymyśliłaś tytół - powiedział Connor omiotujac mnie wzrokiem od stóp do głowy . 
- Debil - skomentowalam jego wypowiedz .
Siedzieliśmy nad piosenką dobre 6 godzin i w końcu ją mamy .

Leigh-Anne:
She captures her reflection then she throws the mirror to the floor
Her image is distorted screaming, "Is it worth it anymore?"

Jade:
No-oh-oh

Jesy:
Are you scared of the things that they might put you through?
Does it make you wanna hide the inner you?

Jade:
You’re not the only one so let them criticize
You’re untouchable when you realize
Oh

All:
Change, change your life, take it all
We’re gonna stick together, know we’ll get through it all
Change, change your life, take it all (yeah, take it all)
You’ve gotta use it to become what you’ve always known
(Become what you’ve always known)

Leigh-Anne:
His body starts to flicker like nobody wants to know his name
Just another soul with feelings but nobody there to feel the pain

Jade:
No, no, no

Jesy:
They can rip you, bring you down, down to their size
But they will never get to the heart you hold inside
Oh-oh

Jade:
You’re not the only one so let them criticize
You’re untouchable when you realize
Ooh-oh-oh

All:
Change, change your life, take it all (take it all)
We’re gonna stick together, know we’ll get through it all (I know we'll get through it all)
Change, change your life, take it all (yeah, take it all)
You’ve gotta use it to become what you’ve always known (become what you’ve always known)

Change, change your life, take it all
(Change your life and take it all)
Change, change your life, take it all
(Change your life and take it all)

You've got the right to show the world
Something never seen
We wanna hear you scream it out
You’re not alone

Oh, whoa
Oh, yeah

Change, change your life, take it all (take it all)
We’re gonna stick together, know we’ll get through it all (we're invincible)
Change, change your life, take it all (change your life and take it all)
You’ve gotta use it to become what you’ve always known (become what you’ve always known)

Mamy nawet porozdzielane zwrotki . Kiedy spojżałam na zegarek była 23:59 . Nawet nie wiem kiedy zasnęlam wtulona w Connora . 
_________________________

Przpraszamy za tyle czekania . Lil jest w szpitalu i niestety nie może nic robić . Ja zostałam sama , no , ale ja to ogarnę . Jakoś , ale ogarnę . Następny rozdział w sobotę . Teraz głównie bd perspektywa Jess bo Lil troszkę dłużej zostnie u rodziny . No to koniec wiadomości i papatki ! 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Wiadomość

No siemanko !
Jess założyła sobie ask'a , więc jak byście chciały możecie wpaść i zadać jakieś pytanko :3

http://ask.fm/JessiLil

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 2

Paczadełkami Lil

Zamiast szturchania i krzyków obudził mnie zapach . Tak zapach . Wzięłam wdech . Naleśniki . Jess musi mieć dzisiaj dobry humor . Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy . Wzięłam to i poszłam się ubrać . Włosy miałam spięte w koka . Po 10 min. zeszłam na dół . To co zobaczyłam było nie do opisania. Jess ubrana w to i czapkę kucharską tańczyła z patelnią w ręku . Zrobiłam jej zdjęcie i wstawiłam na twittera " Czy aby na pewno nic nie dosypałaś do tych naleśników ? :3 " . Po chwili Jess zauważyła mnie . 
- Hej ! Już wstałaś ? - zapytała.
- Czy ty dobrze się czujesz ?
- Nigdy lepiej się nie czułam ! - wykrzyknęła moja przyjaciółka. - A poza tym nudziło mi się w pokoju to pomyślałam , że zrobię naleśniki na śniadanie . 
- Dobra jak nie chcesz to nie mów , ale wiedz że ja wiem , że coś knujesz .
- Oj no bo pomyślałam sobie , że jak ty idziesz na trening to ja mogłabym pójść z tobą . I tak bym się w domu tylko nudziła . 
- No spoko. - odpowiedziałam . 
Coś mi nie pasuje . Jess owszem cieszyła się z tego , że mam jakieś zajęcie , ale nigdy nie pytała o to czy może ze mną tam pójść . To jest dziwne . I kompletnie do Jess niepodobne . No , ale jak chce iść to niech idzie . Po skończonym posiłku udałyśmy się do szkoły . I kolejne 7 godzin nudy . Jednak o dziwo wszystkie lekcje minęły szybko . I co dziwniejsze nie doprowadziłam jeszcze żadnego nauczyciela do szaleństwa . Trzeba to nadrobić . No i nareszcie przyszedł czas na trening . Jess jeszcze nie było . Zwinęła się po 7 lekcji . Pewnie ma ważniejsze sprawy na głowie . Niestety nie mogłam rozmyślać w spokoju bo potszedł do mnie jakiś koleś . 
- Ej lala co ty tu robisz ? - zapytał - Salon piękności po prawej jest . 
- Po 1 nie jestem żadną lalą , a przynajmniej nie dla ciebie . Po 2 idź stąd bo słońce mi zasłaniasz . - odpowiedziałam . 
- Ale cię zjechała - odpowiedział jego (chyba) kolega .
- Zamknij się !
- Hej Lil ! Przyniosłam ci coś z MSC  - powiedziała moja BFF i podała mi shake'a  .
Mmmmm borówka z białą czekoladą pycha .
 - Liliann chodź tu na chwilę - zawołał mnie trener . 

Paczadełkami Jess

- Czy to nie ty przypadkiem rozmawiałaś ze mną w sali gimnastycznej ? - zapytał . -Jestem Connor .  
- Jessica - odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń . Była taka gładka i ciepła . - Czyli to ty jesteś tym chłopakiem , który nie wierzył w Lil ?
- Tak to ja - powiedział ze śmiechem. - A tak właściwie co ona tu robi ?
- Trener kazał jej przyjść , bo chce żeby grała w waszej drużynie .  - oznajmiłam.
- Co ?! - zapytał . - Przecież  ona nadaje się tylko do malowania paznokci . 
Zamarłam . To co Connor mówił o Lil było okropne . Nie będzie ten pedał obrażać mojej BFF.
- Przepraszam , ale czy ty jesteś Barack Obama żeby oceniać ludzi po wyglądzie ? - zapytałam ze złością . - Nie , więc daruj sobie te teksty , dobrze !
- No , ale to nie moja wina że ona wygląda jak plastik - odpowiedział.
- A ty wyglądasz jak pedał i co ? Weź się człowieku zastanów - wykrzyknęłam . Jezu , czy ten człowiek naprawdę nie myśli czy jak ? Lil może i tak wygląda ( choć sądzę , że nie ) to nie znaczy , że ma taki charakter jak Stefanie . Obie się od siebie różnią . Lil to raczej buntowniczka , a Stefanie to prawdziwy plastik . Lil przynajmniej ogarnia, a nie tak jak ona.
- Myślałem , że jesteś typem grzecznej dziewczynki 
- Nawet nie wiesz jak bardzo się pomyliłeś - odparłam . 
- To czemu udajesz przed nauczycielami ? - zapytał . 
- A co ty jesteś moją matką ? Nie muszę ci odpowiadać !
Wkurzyłam się już naprawdę . Co on śledztwo prowadzi czy jak ? Odeszłam stamtąd . Jeszcze trochę i by mi ciśnienie podniósł . No , ale trudno . Jak mówi pani od Angielskiego "IDIOTS IDIOTS EVERYWHERE" . I ja się z nią zgadzam . Oznajmiłam Lil , że idę , a po drodze wstąpię do Nandos i kipię nam coś do jedzenia na obiad . Miałam Lil powiedzieć wspaniałą wiadomość jednak Connor tak mnie zdenerwował , że nawet zapomniałam co miałam jej powiedzieć . A mianowicie to że ok. 16 mnie nie ma , bo dostałam pracę w MSC i od razu zaczynam . Kiedy doszłam do domu była 15:15 . Szybko udałam się do mojego pokoju w celu ubrania się i napisania karteczki dla Lil . Wybrałam to i poszłam się przebrać . Kiedy wyszłam napisałam karteczkę do Lil " Jestem w pracy . Jak wrócę wszystko ci opowiem - Jess " i położyłam ją w salonie , i udałam się do wyjścia . W drodze do MSC dostałam dziwnego SMS'a . 
"Hej śliczna , co tam ?"
"Sorry , ale nie znam cię "- odpisałam temu komuś .
"Znasz mnie . Jestem najlepszym co cię w życiu spotkało"
"Coś mi sienie wydaje"- zapewniłam i wsadziłam telefon do torby .
W MSC nie było dużego ruchu . Cass kazała mi stanąć za kasą i przyjmować zamówienia . Zrobiłam to o co prosiła . Nagle dostałam SMS'a od Lil . 
"No mam nadzieje , że mi wszystko opowiesz . Czekam na cb w domu . Kocham cię nie zapomnij o tym xoxo . "  
"Też cię kocham <3" - odpisałam jej . Wpatrywałam się jeszcze w telefon , kiedy usłyszałam dzwięk otwieranych drzwi i kroków zbliżających się w moją stronę . Nie podnosząc oczu od telefonu zapytałam . 
- Witamy w Milk Shake City co podać  ? 
- Czekoladowego shake'a i chwilę rozmowy z tą panią poproszę - spojrzałam w górę i zobaczyłam ..... Connor'a ?! Co on tu robi ? Opierał się o jeden ze stolików ze wzrokiem wlepionym we mnie .
- Shake'a dostaniesz , a co do rozmowy to zależy o czym chcesz rozmawiać - powiedziałam .
- To fajnie , ale czy możemy iść w bardziej ustronne miejsce? - zapytał . 
- A co tutaj jest źle ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. 
-  Jeżeli chodzi ci o to czy cię zgwałcę czy nie , to od razu mówię , że nie - zapewnił . 
Długo ze sobą walczyłam żeby zostać jednak dałam za wygraną . Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam na zaplecze . Kiedy byliśmy w środku Connor zamknął za nami drzwi . 
- No to o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam . 
Jednak on nie odpowiedział , tylko wlepiał swoje gały w moją osobę . To robiło się już trochę krępujące . Choć nie powiem przyjemne . Ma takie ładne czarne oczy . A jego usta .... co ja gadam ? Ja go nie lubię i przy tym zostańmy . 
- Czemu kiedy jesteś ze mną na małej przestrzeni robisz się spięta ? - zapytał .
- Co ?
- Jesteś spięta - zauważył . 
- Nie wcale nie - zaprzeczyłam ,choć w rzeczywistości nie byłam tego pewna . Jednak on po chwili zaczął się do mnie zbliżać , ja natomiast cofać póki nie trafiłam na ścianę  . Ale on nie zaprzestał tej czynności i zatrzymał się mniej niż metr ode mnie . 
- Jess czy ty się mnie boisz ? - zapytał .
Owszem bałam się . Szczególnie teraz , kiedy był tak blisko . Jego wzrok błądził po całej mojej twarzy . Najpierw oczy , nos , usta . Przt nich zatrzymał się na dłużej  , ale  po chwili powrócił do oczu. 
- Twoje oczy są niesamowite . Najpierw myślałem , że są brązowe , a teraz okazało się , że są zielone . - oznajmił i się odsuną . Nareszcie mogę złapać trochę powietrza .   
- A tak wg to chciałem cię przeprosić - powiedział . 
- Mnie ? Za co ? - zapytałam.
- No wtedy na treningu , jak obrażałem twoją przyjaciółkę . Nie powinienem i przepraszam . 
- Jej , ale szlachetny jesteś . Niech będzie przyjmuję przeprosiny . 
- Cieszę się , a dałabyś mi swój numer ? - zapytał .
- Za dużo byś chciał - odpowiedziałam i wyszłam z zaplecza . 
Na dworze było już ciemno . Spojrzałam na zegarek 22:12 ! No po prostu super. To ja tyle z nim rozmawiałam ? Trzeba będzie powiedzieć Cass żeby mnie kryła . Wzięłam swoje rzeczy , zadzwoniłam po taksówkę , która zaraz podjechała i pojechałam do domu . Kiedy weszłam do środka zobaczyłam Lil leżącą w piżamie na kanapie i oglądającą filmy . 
- Śliczna piżamka - powiedziałam. - Tylko skarpetki nie pod kolor . 
Zaśmiałam się , a Lil rzuciła we mnie poduszką . 
- Ha ha bardzo śmieszne - odpowiedziała . -A teraz opowiadaj jak tam było dzisiaj w pracy .
Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami , a ona stwierdziła , że Connor jest dziwny .          
Podzielam jej opinię . Nie powiedziałam już nic , bo Lil zasnęła . Tak słodko wyglądała . Przykryłam ją kocem i poszłam do siebie . Nie zrobiłam lekcji ! Nie dam rady , zrobię je jutro rano . Wzięłam swoją piżamę , ubrałam ją i poszłam spać .          

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 1

Paczadełkami Jess

Obudził mnie odgłos budzika . Spojrzałam na niego . 6:30 . Mogłabym jeszcze pospać , ale kto obudzi Lil ? Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy . Patrzałam w nią chyba z 5 minut i w końcu wzięłam to . Poszłam do łazienki ubrać się . Wyszłam po 10 minach i od razu udałam się do pokoju Lil . Jak do niego weszłam moja przyjaciółka leżała w poprzek na łóżku i mówiła jakieś słowa przez sen . Zrozumiałam  tylko  ''Jess'' , ''pomarańcze" , "wieloryb" . Tak Lil i jej "normalne" sny . Podeszłam bliżej po czym zaczęłam lekko trząść  moją przyjaciółką . 
- Lil , skarbie moje wstawaj - powiedziałam do niej .
- Wyjdź  stąd ty demonie przebrzydły - wyjęczała moja BFF.
- Jeżeli  nie stawisz się za 2 min . w kuchni ubrana , uczesana i umyta to nie dostaniesz śniadania - oznajmiłam i wyszłam .
Zeszłam do kuchni i od razu udałam się w stronę lodówki . Na niej przyklejona była karteczka  "Jestem w pracy , wrócę późno . Kocham cię - mama". Jak zwykle zamiast mnie obudzić i powiedzieć to normalnie , wolała napisać karteczkę . Zdążyłam się już przyzwyczaić , bo mama nic do mnie nie mówi od moich 13 urodzin . Ma za dużo pracy , żeby się mną przejmować . Rozmyślałabym tak jeszcze , gdyby nie głos Lil .
- Ej ! Znowu przeniosłaś się do tej swojej "krainy"? - zapytała .
- Nie , czemu ? - odpowiedziałam .
-Bo mleko rozlewasz - oznajmiła Lil i sięgnęła po płatki .
To ja wzięłam mleko z lodówki i miskę z szafki ? zapytałam się w myślach . Musze przestać myśleć , bo nie wiem co robię . Nasypałam sobie płatków i zaczęłam je jeść . Patrzałam też na Lil . Ubrana była w to  . Po skończonym posiłku odłożyłam naczynia do zlewu i poszłam się ubierać . Wzięłam klucze , torbę i wyszłam na zewnątrz . To samo zrobiła Lil . W drodze do szkoły rozmawiałyśmy o jakiś pierdołach . Słuchałam mojej BFF , lecz myślami byłam gdzie indziej . Byłam ciekawa jak przyjmą mnie uczniowie . W poprzedniej szkole byłam typem kujona . Nigdy się nie uczyłam , pamiętałam wszystko z lekcji . Nie chodziłam na imprezy , ponieważ nie umiałam się na nich bawić . Dziwne , nie? Nie zdążyłam nawet o czymś innym pomyśleć , bo doszłyśmy do szkoły . Musiałyśmy przyznać robi wrażenie . 
 Weszłyśmy przez duże drzwi i udałyśmy się szukać dyrektora . Gdy znalazłyśmy już gabinet zapukałam do drzwi .

Paczadełkami Lil

Gdy Jess zapukała do drzwi usłyszeliśmy głośne "proszę" . Weszłyśmy do środka . To co zobaczyłam było komiczne . Przy burku siedział stary koleś , który ledwo patrzał na oczy . Nie no całkiem spoko jest ten dyrektor . Przez następne 15 min. pan Hoffer , bo tak miał na nazwisko gadał o jakiś pierdołach . W końcu dał nam plan i mogłyśmy udać się na lekcje . Została nam jeszcze Historia , J.Francuski i W-F . Nie ma co super lekcje . Historii nie łapię , Francusiego nie umiem , a W-F jest jedynym sensownym przedmiotem szkolnym . Przynajmniej ja tak uważam . Byłyśmy u niego bardzo długo , bo chwilę temu zaczęła się historia . Udałyśmy się do klasy 134 i zapukałyśmy . 

Paczadełkami Jess

Wchodząc do klasy wszyscy się na nas patrzyli . Czy ja nie mówiłam , że nie lubię gdy ludzie się na mnie patrzą . W końcu nauczyciel zauważył nasze przybycie więc podniósł się z krzesła i podszedł  do nas . 
- Wy to pewnie Jessica i Liliann , nowe uczennice w szkole . 
- Tak to my - odpowiedziałam .
-  Młodzieży , przywitajcie nowe uczennice Avalon High School
- Siema ! - odpowiedziała klasa niechętnie .
No i zaczyna się . W naszej byłej klasie też tak zareagowali no i miałam piekło zamiast życia towarzyskiego . Tylko Lil się do mnie odzywała , bo musiała , a tak to nikt . Ale przecież jak własna matka ma cię w dupie to reszta pewnie też . Zajęłyśmy z Lil miejsce w ostatniej ławce pod oknem . Ta lekcja minęła szybko , francuski też . No i przyszedł czas na w-f . Nienawidzę w-f'u ! Czy on musi istnieć ? No , ale moja przyjaciółka się cieszy nareszcie będzie miała pole do popisu . Rozmawiałam z Lil , kiedy przyszła do nas nauczycielka .
- Będziecie grały w kosza razem z chłopakami - oznajmiła pani.
- Nie , no niech się pani zlituje !!
- Dopiero co palec  mi się zrósł !
- Ja dopiero pomalowałam paznokcie ! - skandowały dziewczyny , jednak pani była nie ugięta  .
- Jessica będziesz zapisywać punkty , dobrze ?- zapytała mnie nauczycielka . 
- Oczywiście - odpowiedziałam . 
Dziewczyny poszły po piłki ,a w tym samym czasie przyszli chłopcy  . 
- Zobacz , dzisiaj mamy zapewnione zwycięstwo - powiedział chłopak w czarnych włosach koło mnie . 
- Nie byłabym taka pewna - odpowiedziałam mu z uśmiechem . 
- A to niby czemu ? - zapytał .
- Ponieważ w drużynie  dziewczyn jest Lil 
- No i co z tego ?
- To z tego , że dziewczyny wygrają - zapewniłam . 
- Jesteś tego na 100% pewna ? - zapytał z cwaniackim uśmieszkiem . 
Popatrzałam na Lil , a potem na niego . 
- Jasne , że tak - odpowiedziałam i odeszłam .
Nie myślałam  , że ten chłopak  ma tak wielkie ego . No , ale są tacy ludzie i nie ukrywam , że mnie irytują . Po skończonym meczu dziewczyny wygrały 16:0 . Nie ma co Lil umie grać w kosza . Ale nie tylko w niego . Noga , ręka , hokej , a ja nie umiem w nic .  Czy to jest normalne , że ja nie umiem grać we wszystko co związene jest z nogami i rękami ? No ale trudno . Przy wyjściu od sali gimnastycznej zobaczyłam chłopaka z którym rozmawiałam na początku . 
- A ja ostrzegałam - powiedziałam do niego . 
On jednak nie odpowiedział nic . Pewnie był w szoku po tym jak rozniosłyśmy ich w pył . 
W drodze do domu Lil mówiła , że trener powiedział , że jutro ma się stawić na treningu , bo chce wkręcić ją do drużyny . Ucieszyłam się z tego ona będzie miała drużynę a ja ..... jeszcze nie wiem co , ale coś znajdę . Kiedy przyszłyśmy do domu obiad był w lodówce więc odgrzałyśmy go i zaczęłyśmy jeść . Podczas tej czynności Lil pytała mnie z kim rozmawiałam jeszcze kiedy nie grały .
- Tak naprawdę to nie wiem z kim rozmawiałam - odpowiedziałam. - Nie przedstawił się , a poza tym wątpił w to , że  wygracie . 
- Co ?! Jak ktoś mógł w to wątpić ?! - zapytała moja BFF.
- Tak , tak ładnie to się śmiać z własnej przyjaciółki - udałam focha  i poszłam do siebie zrobić lekcje . Kiedy wchodziłam na schody dobiegły do mnie krzyki Lil .
- Ej ! A kto pozmywa ?!
- No jak kto , ty - oznajmiłam .          
- Chyba cię coś boli ! - odpowiedziała . 
- Też cię kocham ! - odkrzyknęłam . 
- Coś mi się nie wydaje !
Kiedy byłam w swoim pokoju  od razu  zabrałam się za robienie lekcji . Kiedy skończyłam zegarek wskazywał 23:45 . Nie to żebym tyle lekcje robiła , ale myślałam o całym dniu . Zawsze to robię , tylko nie wiem po co . Wstałam z krzesła , podeszłam do szafy , wyciągnęłam piżamę i poszłam się umyć . Kiedy skończyłam od razu udałam się do łóżka i po chwili zasnęłam .

***
No to jest rozdział 1 . Mamy nadzieję , że będzie się podobać i zostawicie coś po sobie (mamy na myśli komentarze :3 ) .
No to papa myszki !!!