sobota, 2 marca 2013

Rozdział 7

Paczadełkami Jess

Obudziłam się 6:00 . Wstałam i udałam się do szafy . Przeglądałam ją z 3 min.  i ostatecznie wybrałam to . Udałam się do łazienki , żeby się przebrać . Kiedy wyszłam poczułam zapach jajecznicy . Zeszłam na dół i zobaczyłam moją mamę w kuchni !? Co jest ? Nie ma pracy ?

- Dzień Dobry córuś - powiedziała rodzicielka.
- Dzień Dobry - odpowiedziałam ze zdziwieniem . Nigdy nie robiła mi śniadania . Może wreszcie będzie normalnie . 
- Pomyślałam sobie - ciągnęła dalej. - że jeśli jedziesz na wycieczkę to zrobię ci śniadanie . Szef powiedziała , że mogę być dzisiaj 15 min. później . Więc skorzystałam z okazji i zrobiłam jajecznicę . Smacznego ! 


Posiłek był naprawdę dobry , ale mama dalej pracuje jak .... no .... mrówka jakaś . Innego określenia nie mam . Wstałam od stołu , założyłam buty i wyszłam z domu . W drodze do szkoły myślałam o tym co wczoraj powiedział mi Connor . Oczywiście , że nie powiem o tym nikomu , ale czuję się z tym źle . Nigdy w życiu nie okłamałam Lil . Nigdy . Ona brzydzi się kłamstwem . I co ja mam zrobić ? Z jednej strony jest Connor , a z drugiej Lil . Kiedy doszłam do szkoły było już sporo osób . Pan O'Donell zbierał pozwolenia . Dałam mu swoje i odeszłam w stronę autobusu . Mamy zwiedzać jakieś ruiny . Nie no pomysł fajny , ale jak wyjdzie w praktyce to nie wiem . Po chwili musieliśmy wsiąść do pojazdu . Connora nie było , ponieważ "miał jakieś sprawy do załatwienia" . Rozumiecie co to znaczy , prawda ? Zwiedzanie zajęło nam jakieś 4 godziny . Było superzajefajnie ! Czy ktoś słyszy ten sarkazm ? Chodziliśmy w kółko po ruinach , które za miesiąc przerobią na toalety nie ma co super wycieczka . Mieliśmy jeszcze czekać około 2 godzin na przyjazd autobusu . Nie no świetnie !
Postanowiłam przejść się po lesie . było pochmurno dlatego las wydawał się jeszcze piękniejszy . Kiedy tak szłam natrafiłam na polanę , na której rosły niebieskie kwiatki . Ten widok był cudny . Było tak pięknie , że aż zrobiłam zdjęcie . Kiedy dałam na podgląd zobaczyłam coś czego nie powinnam zobaczyć . Między drzewami było jakieś stworzenie , ale nie takie normalnie tylko o wiele większe od normalnego zwierzęcia . Postanowiłam sie tym nie przejmować i schowałam aparat do torby . Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam ... właściwie nie wiem co . To "coś" wcale nie przypominało ani człowieka ani zwierze . Było potworne ! Wzrostem przewyższało człowieka i było zniekształcone . Musiała minąć chwila zanim odgadłam gdzie to "coś" ma głowę . Aktualnie wpatrywało się we mnie tymi swoimi czerwonymi oczami . Dosłownie czerwonymi . W ręce trzymał głowę jakiegoś człowieka i widać , że zamierza go skonsumować . Było to tak przerażające , że chciało mi się wymiotować i wiać jak najszybciej . Jednak nogi odmówiły posłuszeństwa i nadal stałam wpatrzona w tą bestię .
- Teho !
Nie wierzę ! Ta bestia umie mówić . Ok , jestem przerażona na maksa . Zaczęłam się powoli cofać , ale temu czemuś chyba się to nie spodobało , bo rzucił się na mnie z pazurami . Zrobiłam unik skutkiem czego było to , że potwór zarypał w drzewo . Zaczęłam uciekać , ale wiedziałam , że to lezie za mną . W ułamku sekundy znalazło się przede mną i już miało mnie złapać kiedy nagle znikąd pojawił się  Connor wraz ze swoim kolegą . Bestia nawet się nie zorientowała kiedy C odciął jej głowę . Z tych emocji aż usiadłam . Nie mogłam na to patrzeć . Po chwili usłyszałam głos nieznanego  kolegi .
- Hej ,nic ci nie jest ? - zapytał.
-Nie , chyba nie - odpowiedziałam. - Tylko trochę kręci mi się w głowie .
- Teraz mi wierzysz ? - zapytał Connor . Byłam tak załamana , że tylko pokiwałam głową . - Zabierzemy cię do mnie . Autobus już pojechał . Załatwiłem z nauczycielem , że cię odwiozę.
Wstałam powoli , ale mocno zaczął boleć mnie brzuch , że mało nie upadłam . Złapał mnie towarzysz C i podprowadził do samochodu . Jechaliśmy 15 min. kiedy dojechaliśmy na miejsce . Weszliśmy do domu i udaliśmy się do salonu .
- Przynieść ci coś do picia - zapytał mnie nieznajomy. - A tak wg to jestem Jack .
- Miło cię poznać. Napiję się wody jeśli to nie problem - odpowiedziałam.
  Jack sobie poszedł , a ja zostałam sama z Connor'em .
- Słuchaj , muszę cię przeprosić - przerwałam tą ciszę . - Ty mówiłeś prawdę , a ja ci nie wierzyłam . Jestem taka głup...
Nie zdążyłam dokończyć ,bo Connor położył swój palec na moich ustach .
- Nie jesteś głupia - powiedział. - Byłaś w szoku , każdy by tak zareagował .
- Czyli to co widziałam w lesie to był Mutant , tak ? 
- We własnej osobie - odpowiedział Jack przynosząc mi szklankę z wodą .
-  Dobra, chcę wiedzieć wszystko o was i o tej waszej "pracy" - oznajmiłam . Ciągle kręciło mi się w głowie , ale nie to było ważne . 
- No dobrze , niech ci będzie , ale nie wiem czy nasz szef będzie zadowolony - powiedział Jack.
- Wiec jesteśmy ... tak jakby łowcami . Łapiemy Mutanty i zabijamy . Każdy z nas jest jakoś uzdolniony ...
- Ja potrafię czytać w myślach - chwali się brunet .
- A ty Connor co umiesz ? - spytałam kolegę .
- ...
- Connor ?
- On umie zmieniać postać - odpowiedział za niego Jack .
- Wow to musi być super !
- ...
- Zaraz .... to nie mama robiła mi śniadanie ?! To byłeś ty ! Ja wiedziałam , że coś jest nie tak , mama dobrowolnie nie zostałaby i nie zrobiłaby mi śniadania , ale dziękuję za troskę
-  Nie ma sprawy . A wracając mamy bardzo dużo roboty . Mutantów jest coraz więcej , a władze już coś podejrzewają . Więc to musi zostać w tajemnicy rozumiesz ? 
- Nie , jestem ułomnym dzieckiem , które nie potrafi myśleć - oznajmiłam .
- Czyli rozumiesz .
Reszte dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów i graniu w Monopol . Nawet nie wiem kiedy zasnęłam na podłodze .
***
Następnego dnia miał być występ LM . Tak został przesunięty na czwartek . Cała sytuacja jest bardzo dziwna , ale nie wnikam . Nadal jestem u Connor'a w domu . Nie wiem jakim cudem ma on moje rzeczy , ale ok . Wybrałam to i poszłam do łazienki . Zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do szkoły . Jack robił za obstawę . Przynajmniej tak to wyglądało zboku . W szkole było dużo osób , nawet tych którzy nie chodzili do naszej budy . Były też inne placówki , jak Szkoła Muzyczna czy Ordynary High School . Oni też brali udział w konkursie. Każdy byłby szczęśliwy gdyby nie to .
- Każda grupa musi wystąpić na scenie . I są to 2 występy . Jeden dla jednej osoby drugi dla drugiej , wszystko jasne ? - zapytała nauczycielka muzyki .
- Nie , nic nie jest jasne - powiedział któryś z uczniów - Nie mamy przygotowanych piosenek!
- Poradzicie sobie - zapewniła nas .
Nie no super , no po prostu super ! Nie umiem śpiewać przy publiczności , to się nie uda .
- Uda się zobaczysz - powiedział Connor 
- Ale ja nie potrafię - odpowiedziałam. 
- Dasz radę jesteś silna . Ja pójdę pierwszy . 
No i poszedł . Jego występ był niesamowity ! On ma talent ! No to teraz ja ! Nie wiem co innego miałam robić więc tylko śpiewałam . Występ chyba się  podobał , bo ludzie klaskali . Kiedy nastąpiła kolej występu LM wszyscy byliśmy ciekawi czyją piosenkę zaśpiewają . Już po chwili było słychać pierwsze dzwięki piosenki , a zaraz po nich słowa . Nie wierzę ! One śpiewają naszą piosenkę ! Szybko podbiegłam do Connor'a  go przytuliłam . Odwzajemnił ten gest . Była to najlepsza rzecz jaka dotąd mnie spotkała ! Jednak nie trwało to długo , ponieważ ... 
________________
Hejka ! I co podoba się rozdział ? Mam nadzieję , że tak . Śpijcie dobrze, kocham was . 
Ps . Tak wygląda Jack jakby ktoś chciał wiedzieć ;)

4 komentarze:

  1. O jacieżeniemogę again! W moim życiu teraz wszystko jest again. Moja kochana żabcia mnie męczyła i w końcu przeczytałam. Japka mi się troszkę rozwarła (bardzo proszę bez skojarzeń jeżeli ktoś je ma prócz mnie :3). No po prostu przeszłaś samą siebie (nie jestem pewna czy Lil też pisała). Powiem Wam, że z psipsiółećką mamy tyle z wami wspólnego że nie mogę! Dokładnie te same teksty! No i teraz ja też mam kuku w nóżce więc jak mogę nie tęsknić za Lil skoro to mój prawie jakby sobowtór hm? A to co piszecie to nie żadne głupoty tylko po prostu to są niegłupoty! Wiem, w wymyślaniu mocnych słów to ja jestem po prostu że sama nie wiem co powiedzieć jaka jestem! Więc milutko mi że jestem takim misiem od komentarzyków. Ja poza tym to kocham misie! Blog niesamowity po prostu! Czekam dalej co będzie!

    Wasza Tedzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo to fajnie , że ci się podoba !!! Jesteś kochana wiesz ? Lil mnie za to zabije no , ale co tam . Mówisz , że macie z nami wiele wspólnego ? To super !! Zawsze chciałam mieć kogoś z kim mamy wiele wspólnego . No akcja się rozwija nie powiem . W następnym rozdziale dowiesz się troszeczkę rzeczy o Jess , ale shhhh... ja ci tego nie powiedziałam :) !!! Kocham i dziękuję za komentarz :3

      Usuń
    2. A jak chcesz to możesz podać mi swoją pocztę to bd cię informowała o nowym rozdziale :)

      Usuń
    3. Mam ochotę na torcik! OGROMNY TORCIK!!! No oki to podam poćte Ci
      edyta99x@wp.pl
      I ja wiem że nie ogarniam się postaram.

      PS. Rybka Marion! Jak to fajnie mieć katar i nie mieć chusteczek . WIELKI KCIUK W GÓRĘ (jakby co to nie mam wielkich kciuków). Mam nadzieję że mnie zabierzecie do swojego miasteczka bo mi się tam chce. Tedzia idzie na grzaneczki francojskie (proszę zazdrościć)i czeka na rozdział

      Usuń