Paczadełkami Jess
Obudziłam się o 6:40 . Po tym wszystkim co się działo wczoraj nie mam siły iść na lekcje . Nie żeby mnie wyzywali , już dość wycierpiałam . Wstałam z łóżka i poczłapałam do łazienki , żeby wziąć prysznic . Po wyjściu z pomieszczenia miałam na sobie tylko (!) ręcznik . Chłopaków nie ma , więc można zaszaleć ! Zeszłam na dół i udałam się do kuchni . Nalewałam sobie soku , kiedy usłyszałam głos.
- Wiesz widziałem cię już w piżamie , ale w tym wyglądasz bardziej seksownie .
Odwróciłam się i zobaczyłam Connor'a .
- A ty nie miałeś być gdzieś indziej ? - zapytałam .
- Miałem , ale pójdę później - odpowiedział C .
- Nie musisz mnie pilnować - oznajmiłam. - Jestem duża .
- Ale nie aż taka duża , żeby walczyć z Mutantami jak się pojawią .
- Jasne , nie jestem tak dobra jak ty , zapomniałam .
- To nie chodzi o to - powiedział. - Nie jesteś bezpieczna , nie wiemy co oni od ciebie chcą .
- Kawy ? - zapytałam . Dobrze wiedziałam , że jestem w niebezpieczeństwie . Connor trafił w mój czuły punkt .
- Tak , poproszę - uśmiechnął się do mnie . Lil nie dzwoni , nie zbliżam się do mamy , a wszystkie Mutanty polują na mnie . Chce się ktoś zamienić ?
- W szkole nie będzie ani mnie ani Jack'a . Poradzisz sobie ?
- Oczywiście ! - nie , nie poradzę sobie . I to nie jest sarkazm .
- Jess - spojrzałam na niego . - Wymazaliśmy im pamięć . Nikt nie pamięta nic oprócz tego , że wygraliśmy . Nic ci nie będzie .
- Dziękuję - powiedziałam i przytuliłam się do niego . Pachniał lasem .
- Jest ciepło . Możesz ubrać krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach .
- No okey ekspercie .
Wchodząc po schodach , słyszałam jeszcze śmiech Connor'a . Podeszłam do szafy i wybrałam to , a włosy rozpuściłam .
- Załóż jeszcze to - powiedział Connor , podając mi pomarańczowego full capa .
- Ale po co mi to ? - zapytałam .
- Będzie pasował do zestawu - oznajmił , wychodząc .
Zabrałam plecak i udałam się do wyjścia . Rzuciłam krótkie "cześć" i skierowałam się w stronę szkoły . Lekcje były strasznie nudne . Nie chciało mi się tam siedzieć . To dziwne , bo przecież jestem dobrą uczennicą . Po 15 min. skończyły się moje męki i mogłam wrócić do domu . Jak przez słowo "dom" mogę rozumieć mieszkanie Connor'a . Kiedy byłam blisko mojego celu , drogę zajechało mi czarne auto . Po chwili drzwi samochodu się otworzyły i wysiadł z niego młody chłopak . Miał na oko 18 -19 lat .
- To ty jesteś Jessica Olson ? - zapytał , a ja kiwnęłam głową . - Wsiadaj do auta .
- Przepraszam , ale ja ciebie nie znam - oznajmiłam.
- Jestem kolegą Connor'a , a teraz wsiadaj do auta - powoli się niecierpliwił , więc uznałam , że lepiej wsiąść do tego samochodu . Zrobiłam o co prosił i ruszyliśmy z piskiem opon . Jechaliśmy z 15 min. aż dotarliśmy do starej obory . Nie no zaczyna się robić ciekawiej ! Wyszliśmy z auta i podeszliśmy bliżej . Zauważyłam , że pan kierowca wpisuje jakiś kod do drzwi . Po chwili przed nami stanął duży , misiowaty ochroniarz. Nieznajomy pokazał mi ręką , że mam iść razem z nim do środka . Pomieszczenie było małe i śmierdziało krowami . Idąc dalej , zdałam sobie sprawę , że to nie jest zwykła obora . Po chwili dotarliśmy do metalowych drzwi . Kiedy pan kierowca je otworzył , zobaczyłam ... takie jakby centrum dowodzenia . Były tam różne maszyny . Słychać było też odgłosy walki , a potem śmiech aż w końcu otwieranych drzwi . Kiedy zobaczyłam tam Connor'a byłam tak samo zdziwiona jak on .
- Yyyy.... Jess co ty tu robisz ? - zapytał .
- Connor czemu nie powiedziałeś , że masz taką ładną koleżankę ?
- Tak naprawdę nie wiem co ja tu robię . Ten duży nie chce mi powiedzieć - oznajmiłam .
- Stary kazał ją przyprowadzić - odpowiedział kierowca czarnego samochodu .
-No to chodźmy .
Nie wiem czemu , ale nie chciałam tu być . Wszędzie otaczały mnie osoby których nie znam. Po chwili byliśmy w jakimś dużym laboratorium . Było tam wszystko : mikroskopy , komputery czy słoiki z jakimiś płynami . Wszystko to było naprawdę super , ale jak zobaczyłam małego Mutanta w jakiejś szklanej pułapce chciałam się cofnąć i stamtąd uciec. Nagle w mojej głowie rozbrzmiały słowa JESS RATUJ MNIE !!! Nie wiedziałam o co chodzi , ale głosy nie cichły . JESS RATUJ MNIE ! ONI PRZEROBIĄ MNIE NA PROCH !!!
- Ty musisz być Jessica , tak ? - zapytał mnie facet w białym fartuchu . Pokiwałam głową. - Ja jestem Arthur , miło mi cię poznać !
- Co chcecie zrobić z tamtym Mutantem ? - zapytałam , wskazując głową pułapkę .
- Przeprowadzimy badania , a potem poddamy go wysuszeniu - czyli jednak proch .
- A zrobił coś konkretnego ? Zabił człowieka czy coś podobnego ?
- Yyyy .... tak oczywiście , napadł na jubilera - odpowiedział Arthur . Coś nie chce mi się wierzyć ! Nagle do głowy przyszedł mi pewien pomysł . Skoro za pomocą dotyku mogę zobaczyć przeszłość to czemu nie spróbować ? Zrobiłam obrót i podeszłam do pułapki .
- Jessico , odejdź stamtąd - wrzasnął doktorek , ale go nie słuchałam . Przyłożyłam rękę do szyby i ostatnim co zobaczyłam byil podbiegający do mnie ludzie .
Widziałam tam tylko urywki wspomnień , ale w żadnym z nich nie było widać napadu na jubilera . Zobaczyłam tam polanę i mojego ojca ?! Przecież on nie żyje ! Jak to możliwe ?
- Jess wszystko w porządku ? - zapytał mnie Jack .
Stałam jak zahipnotyzowana . Nie mogłam w to uwierzyć !
- Skąd znasz mojego tatę ?- zapytałam Mutanta .
To on mnie stworzył .
________________
Siemaneczko myszki ! I jak podoba się ? Mi jakoś nie ! Takie flaki z olejem . Piszcie w komentarzach czy się wam podoba :) Dobranoc :*
Ps. Następny będzie dłuższy , obiecuję !
O szlak! Kurde Kurde Kurde Kurde Kurde ! Nie mogę. Co to jest? 'To on mnie stworzył'? Ja cie pierdziele chyba nie wyrabiam. Gdybym choć trochę rozumiała ale nic! Dupa! Nothing! Wielkie okrągłe zero! No oprócz tego że Connor to fajny koleś i w ogóle... ale ja po prostu szok przeżyłam!! Jezus!! No to bd czekać na kolejny bo nie mam wyjścia. Ale ten blog jest po prostu boski! I jeszcze to śliczne zdjęcie w tle! Uwielbiam!
OdpowiedzUsuńTedzia