piątek, 22 marca 2013

Rozdział 12

Paczadełkami Jess

Samotność . Można powiedzieć , że od tygodnia tylko ona jest moją przyjaciółką . Znkinęłam . Od tak po prostu . Odcięłam się od rodziny i przyjaciół . Przez tydzień nie wychodziłam z pokoju , z nikim nie rozmawiałam . Ethan próbował się tu dostać , ale w końcu się poddał . Teraz mój tata nie żyje . Już naprawdę . Został nabity na metalowy pręt . Jak każdy może zauważyć nie mam rodziny . Hmm ... jakby się dobrze zastanowić , nigdy nie miałam . Wiem , że skrzywdziłam wiele osób odchodząc , ale możliwe jest , że skazałabym tych ludzi na niebezpieczeństwo zostając . To chyba była dobra decyzja , prawda ? Przy tacie znaleźliśmy starą księgę . Oczywiście Connor jako pupilek doktora zaniusł ją do niego . Przez te siedem dni zmieniłam się nie do poznania . Mam czarne oczy zamiast zielonych , dłuższe włosy , ale największą zmianą okazały się moje rece . Nie to , że zmieniły kolor czy coś . Między kciukiem a palcem wskazującym pojawiły się cyfry . Na początku myślałam , że to jakieś przywidzenia , ale jak z upływem dni liczby zaczęły maleć ... zrozumiałam , że nie jeste normalna . Nigdy nie byłam . Zawsze odstawałam od rzeczywistości . Kiedy byłam mała przyszedł do mnie list . Był od taty . 

Kochana córeczko ,
Ciężko pisać mi ten list , ponieważ wiem , że jesteś za mała żeby go zrozumieć . Odchodzę . Nie do nieba , ale od mamy . Nie mogę zapewnić wam bezpieczeństwa . Tym czym teraz się zajmuję nie jest normalne . Usiłuję ci powiedzieć , że ... . Jeseś stworzona do wielkoch rzeczy kochanie . Możesz coś co inni nie mogą zrobić . Dom Olson'ów skrywa tajemnicę , którą to TY musisz chronić . Pamiętaj to TY jesteś kluczem .
Kocham najmocniej 
Tata

Przeczytałam ten list jeszcze raz i zdałam sobię sprawę , że jest on ważny . Po raz pierwszy od tygodnia mam wyjść z pokoju . Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy . Wybrałam to i poszłam do łazienki . Włosy zostawiłam rozpuszczone . Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa . Kiedy wyszlam na korytarz nie było ani żywej duszy . Udałam się do sali nr. 5 i otworzyłam drzwi . Nie powiem było lekkie zdziwienie moją obecnością , ale nic się nie odzywałam . Ethan wogóle miał nieziemską minę . Szczenka mu po prostu opadła . Tak jak innym chłopcom . Usiadłam na krześle . Nie powiem sala była duża . Nie było mi dane nacieszyć się spokojem , bo od razu podszedł do mnie Ethan . 
- I jak się czujesz ? - zapytał z troską.
- Supermegazajebiście - odpowiedziałam z uśmiechem .
- Skąd ta nagła zmiana ?
- Bo zobaczyłam swojego chłopaka ? - uśmiechnął się i podszedł do mnie . Kiedy mnie pocałował poczułam ulgę . Nie wiem czemu , ale tak było . 
- No już skończcie wymieniać się śliną - zajęczał Jack . Nie chętnie się od siebie oderwaliśmy.
- A co ? Zazdrosny ? - zapytałam . Widocznie się zmieszał , bo zaczął czochrać swoje włosy . Najlepszy widok EVER . Chłopcy wrócili do ćwiczeń . No ja tych figur bym nie zrobiła . 
- Connor ? - zapytała Ally. - Możemy pogadać ?
- Pewnie.
Nie zwracałabym na tą rozmowę gdyby nie kilka słów , które usłyszałam . Jessica , jej ojciec , kretyn . Były to tylko niektóre urywki , ale przekaz był jasny . 
- Spójrz na nią . Jest taka sama jak jej ojciec . Głupia i naiwna dziewucha - nie wytrzymałam . Podnioslam się z krzesła i udałam się w ich kierunku . Byłam zozdrażniona , a to nie wróżyło niczego dobrego . Nagle przed Ally roztrzaskał się piorun , a wokól mnie jego "odnóża" .
- Jeszcze raz powiesz coś o moim ojcu , a postaram się , żeby następnym razem piorun nie spudłował . 
- Jess przestań ! - zawołał C .
Zrobiłam o co prosił . Nie wiem jak to zrobiłam , ale podobało mi się. Od trzech dni moja "moc" wzrosła . Umiałam czytać nie tylko w głowach Mutantów , ale też w ludzkich .No i jak widać strzelać piorunami.
- Widzisz?! - wrzasnęła Ally . - Ona jest nie normalna . Nie pasuje do nas .
- Owszem nie pasuje tu - odpowiedziałam spokojnie. - Ale jestem jedyną waszą łącznością z tymi , którzy próbują zawładnąć światem .
Lekkie zszokowanie było jak dowiedzieli się , że wiem . No bo przecież ja wiem wszystko . I jestem na maxa skromna . Pokazałam im list .

***
- Nie pójdziesz tam sama - powiedział Ethan.
- Ale ja nie potrzebuję twojej zgody - odpowiedziałam. - Idę i tyle .
- Pójdę z tobą - oznajmił Connor.
- Nigdzie nie idziesz - zaprotestowałam.
- Nie potrzebuję twojego pozwolenia - przedrzeźniał mnie. - Idę i tyle
- Ha ha bardzo śmieszne - odpowiedziałam.
- Jak on nie może to ja pójdę za niego .
- Grrrr.... no dobrze - powiedziałam. - Ale biorę cię tylko dlatego żebyś potem nie miał do mnie pretensji , jasne ?
- Jak słońce - odpowiedział , uśmiechając się . Chloerny uśmiech ! Czy on musi być taki perfekcyjny ? pomyślałam . Do mojego starego dom musieliśmy trochę dojechać . Tak gdzieś 4 godzinki . 
- Jak długo zamierzasz się do mnie nie odzywać ? - zapytał. Puki nie przestaniesz się uśmiechać pomyślałam.
- Nie wiem - odpowiedziałam. Nie lubię być na niego zła . Ale trzeba przyznać nieźle mi to wychodzi. Dostałam Sms-a od Eyhan'a .
Napisz mi jak dojedziesz . Tęsknie za tobą :*
Noooooo ..... czy oni muszą być perfekcyjni ? Czemu jeden z nich nie może mieć krzywych zębów albo śmierdzieć ? 
- Sms od Ethan'a , prawda ?
- Nie od św. Mikołaja wiesz ?
Nie wiem czemu zachowuję się tak chamsko wobec Connor'a . Może dlatego , żeby go do siebie zrazić ? Jak tak to na razie nie działa . Mój kierowca zatrzymał się na poboczu .
- Nie wiem co ci zrobiłem , ale przepraszam . Wiem , ze nie obrażasz się bez powodu .
Tak? Wow nawet ja tego nie wiedziałam . Dobry jest .
- Nie obraziłam się na ciebie - powiedziałam. - Miałam nie miły dzień. Zresztą sam widziałeś . 
- Czyli nie gniewasz się na mnie ? 
- Nie , nie gniewam - uśmiechnął się . Gjgbjhghgg czy on musi to robić ? Jechaliśmy w milczeniu jakieś 15 min. 
- A jak ci się układa ze Stef ? - zapytałam. Mimo tego , że z nim nie jestem bałam się odpowiedzi .
- Muszę odpowiadać ? - nie wydawał się zadowolony.
- Nie nie musisz - uśmiechnęłam się . Wow pierwszy raz odkąd wsiadłam do tego samochodu . Kiedy dojechaliśmy na miejsce Connor oznajmił mi żebyśmy chwilę poczekali . Z tej chwili zrobiło się 30 min. 
- Nie możemy wejść do środka ? - zapytałam. - Zimno mi !
- Trzeba było się cieplej ubrać - odpowiedział. Popatrzałam na swój strój
- Jestem ciepło ubrana - oburzyłam się . Nie ma to jak irytujący przyjaciel pomyślałam . - A tak w ogóle to po co my tu stoimy ?
- Widziałem to na filmach - odpowiedział C. - Czekamy aż ktoś wyjdzie z domu .
- Ty kretynie !!!!! - wrzasnęłam. - Nikogo tu nie ma . Dom od lat stoi pusty .
- Aaaaa .... to trzeba było tak od razu . Geniusz . Weszliśmy do środka . Nic się tu nie zmieniło . Dom był duży i zagracony . Mama była maniaczką zbierania różnych staroci . Udaliśmy się do biblioteczki . Pamiętam jak się tu bawiłam . Zawsze fascynowały mnie książki . Tata zbudował to miejsce specjalnie dla mnie . Biblioteczka miała jakieś 50 m wysokości , 60 m długości i 40 m szerokości . Była więc całkiem spora . Śmiesznie wyglądałam wśród tych wszystkich książek . Zaczęliśmy przeszukiwać całe pomieszczenie . Nie było nic ciekawego oprócz książek . Jess ogar to jest biblioteczka . Tu są same książki! Niby było wszystko normalnie gdyby nie to , że zauważyłam iż jedna z książek ma na okładce taki sam znak jak ja na naszyjniku . 
- Connor ! - zawołałam go . Kiedy stawił się koło mnie , pokazałam mu moje odkrycie . Nagle światło zgasło i zapaliły się świece . Czekaj , czekaj my nie mamy świec ! Podłoga zatrzęsła się , a schody wykonały obrót o 180 stopni . Z drugiej strony znajdowały się drzwi . Weszliśmy do środka . W pomieszczeniu znajdowały się tajemnicze przedmioty o których istnieniu nie miałam pojęcia . Rozglądaliśmy się po całym pokoju . Książki , pająki i tajemnicze przedmioty . Czy jest coś co mogłoby mnie zadziwić ? Nie . No chyba , że ta głowa jelenia na ścianie .    I miej tu normalnych rodziców .

- Nic tu nie ma oprócz dziwnych rzeczy - stwierdziłam.
- Jess uwarzaj - zawołał Connor . No i leżałam . Dosłownie . Zmiarzdzona przez książki w twardej oprawie . Spełnienie marzeń każdej nastolatki . Nie dość , że książki miały twardą okładkę to jeszcze były całe zakurzone . 
- Poczekaj , pomogę ci - zaoferował się C . Podniusł mnie z podłogi i postawił na nogi . Jednak nie póscił mnie . Lewą ręką trzymał mój nadgarstek , a prawą wyciągał pajęczyny z moich włosów . Kiedy skończył wolną kończyną dotknął mojego policzka . Czy tylko mi zrobiło się gorąco ? Zbliżył swoją twarz do mojej i pocałował mnie . Ale nie robił tego jak Ethan . Connor nie był delikatny , ale nie powiem spodobało mi się . Odwzajemniłam pocałunek . Z każdą chwlą stawał się coraz bardziej namiętny . Co ty robisz?! odezwał się głos w mojej głowie . Przecież ty masz CHŁOPAKA !!! . W ułamku sekundy spoważniałam.
- Connor ?! - szepnęłam. 
- Hmmmm ? - wymruczał wprost do mojego ucha .
- Przestań! - przesunął swoje wargi z mojego ucha ( dziwnie to brzmi , ale ok ) na szyję . Rozkosz rozlała się po mnie błyskawicznie . nie chętnie , ale musialam coś z tym zrobić .
- Connor do cholery ! Przecież ty masz dziewczynę  , a ja chłopaka - wrzasnęłam na niego . Odessał się od mojej szyji i spojrzał mi w oczy .
- I co ?
- Jak i co ? Nie możemy się całować ! Jesteśmy przyjaciółmi !
- Ty nie masz chłopaka . Ty masz tylko jego parodię - oznajmił .
- Nie wiem o co ci chodzi ?
- Każdy wie , że Ethan leci na dwa fronty . Teraz pewnie jest z Ally .
- Nie wierzę w to ! Jak możesz tak kłamać !
- Ja nie kłamię . Przejrzyj naoczy . On cię nie kocha.
- Myślałam , że  jesteśmy przyjaciółmi ! Przyjaciele wspierają się nawzajem , a nie odwrotnie.
- Ale nie okłamją się , prawda ?
- Ty najwidoczniej kłamiesz - wiedziałam , że się wściekł . Było to bardzo dobrze widać .
- Nazywasz mnie kłamcą ?
- Powiem lepiej ! Wielkim kłamcą !
- Wiesz , chciałem ci pomóc , ale myśle , że nie potrzebnie - powiedział udając się w stronę drzwi . Nie byłam z siebie zadowolona . Byłam idiotką . On przecież chciał mi pomóc .
- Connor zaczekaj ! - pobiegłam za nim . Nie był daleko . Wyszedł z domu , ale na dzwięk mojego głosu odwrócił się . Miałam już wychodzić kiedy walnęłam w coś co było umieszczone tak jakby w drzwiach . Jakieś pole siłowe czy coś takiego . Siła dorzutu była ogromna , ponieważ walnęlam w szafkę 6 m dalej . Podniosłam się i podeszłam do drzwi . Dotknęlam tego czegoś . Nie mogłam wyjść. Spanikowałam . I co zostanę tu aż umrę ? Wyglądałam jak mim w niewidzialnej klatce . 
- Jess nie martw się ! Wyciągnę cię stamtąd .
- Connor sprowadź doktora Arthura , ale zrób to jutro . Musisz odpocząć !
- Nie zostawię cię tu samej - upierał się . Był taki kochany . 
- Idź . Poradzę sobie - powiedziałam . Wachał się , ale wykonał polecenie . Rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było , więc zjechałam w dół po ścianie i rozpłakałam się . Normalnie jak dziecko . Wszyscy wiedzą , że e jestem normalna , ale to przekracza wszelkiegranice . Uwięziona w starym domu . Tytuł idealny na okładkę jakiejś książki . Już miałam się podnieść kiedy usłyszałam głos .

Miło , że nareszcie jesteśmy sami . 
_______________
Nie napiszę już nic . Może oprócz Dobranoc :* Kocham was <3

2 komentarze:

  1. O kurczaki!
    No po prostu braki mi słów! O co chodzi? No i oczywiście tajemnicze zakończenie rozdziału przez co muszę umierać czekając na 13. Ja nie wytrzymam!!!! Kurde kurde kurde!!! Wasz blog jest naprawdę świetny!! Czekam na następny post, który, mam nadzieję, pojawi się szybko. Do następnego!!

    Tedzia

    PS. Bardzo gorąco wam polecam bloga mojej przyjaciółki o The Wanted który z tego co wiem jest o TW i nie mam pojęcia co tam się będzie działo. Ale jeżeli macie czas i chcecie poczytać bloga mojej myszki to śmiało właźcie!! Liczę że zostawicie za sobą komentarz. Dziękuję bardzo mocno !!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście najmądrzejsza osoba na świecie poleciła bloga a nie zostawiła linku. Widać że Tedzia przestaje coraz bardziej ogarniać. No więc
      like-a-satellite-tw.blogspot.com
      No to mam nadzieję że wejdziecie. Co tam u Lil? Kiedy wróci? No to Jessi czekam na następny rozdzialik.

      Tedzia "bardzo ogarnięta"

      Usuń