sobota, 16 marca 2013

Rozdział 11

  Paczadełkami Jess

Obudziłam się o 6:30 . Przedstawienie czas zacząć pomyślałam . Podeszłam do szafy i wyciągnęłam to . Idąc do łazienki , myślałam o tym co będzie dalej . Nie umiem obejść się bez Lil . Ona jest moją "łącznością" z ludźm. Każdy pewnie już zauważył , że nie chodzę na imprezy . Po pierwsze nikt mnie nie zaprasza , a po drugie nie umiem rozmawiać z nowo poznanymi ludźmi . Wyjątkiem są Ethan i Connor . Po wyjściu z łazienki , zobaczyłam Jacob'a siedzącego , o dziwo już ubranego , na łóżku . 
- Dzień dobry  - przywitałam się .
Oni mnie nie lubią , prawda ?
- Nie to ,że cię nie lubią - powiedziałam. - Oni nie rozumieją dlaczego zabrałam  cię ze sobą . 
Poniekąd sama nie wiedziałam .
To dlaczego to zrobiłaś ?
- Za bardzo przypominałeś mnie , stojąc przy tym drzewie - odparłam . - Idę na śniadanie , przynieść ci coś ?
Nie , ja już jadłem 
Ok nie wnikam co on jadł na obiad . Wchodząc na stołówkę nie obyło się od krzywych spojrzeń i szeptania . W oddali zobaczyłam Connor'a i jego paczkę , ale postanowiłam usiąść sama . Dlaczego ? Powód był prosty . Nie pasowałam do nich . Uratowanie chłopca = bycie samotnym do końca życia . Jeżeli sama nie zwariuję i nie podetnę sobie żył to zrobi to ktoś inny . Kiedy jadłam posiłek , dostałam SMS-a od taty?! A to dziwne .
Wiem , że wiesz , że żyję . Musimy pogadać . O 18 w parku pod lasem . Mam nadzieję , że się nie spóźnisz .
- Jess co jest ?
Musiałam dziwnie wyglądać czytając SMS-a , ponieważ Connor podszedł do mojego stolika . 
- Muszę iść - oznajmiłam , zrywając się z krzesła jakby paliło . Nie chciałam z nim rozmawiać dlatego zaczęłam iść w stronę wyjścia .
- Jess co się stało ?
- Nie twój interes - warknęłam do Connor'a .  
Musiałam pogadać z tatą . Może mi wytłumaczy dlaczego zniknął . Idąc do szkoły nie zważałam na to czy potrącam ludzi czy też nie . Nie mogłam zniknąć , nie teraz . Spojrzałam na zegarek . 7:35 . Byłam na parkingu , kiedy podjechał Connor na motorze . Nie zdziwiłabym się , gdyby nie to , że nie przyjechał sam . Była z nim Stef . Kiedy tylko C zszedł z pojazdu od razu się do niego przykleiła . Nie wiem czy ją w domu nie karmią czy co , ale wyglądało to tak jakby chciała go zjeść . Kiedy powstrzymałam wymioty ruszyłam do klasy .
Nie miałam siły siedzieć na tych wszystkich lekcjach . Nudziły mnie . Tak po prostu mnie nudziły . Oj Jess trzeba iść do lekarza pomyślałam . No bo od kiedy nudzą mnie lekcje ? Po skończonej lekcji nadszedł czas lunchu . Jak zawsze jadłam na dworze . Zabierałam się właśnie za konsumowanie mojej sałatki , kiedy ktoś zasłonił mi słońce.
- Nie wiem kim jesteś , ale radzę ci odejść , bo zasłaniasz mi słońce - powiedziałam groźnie .
- Ej Jess bez spiny . To ja twoja najlepsza koleżanka Stefanie  - odpowiedziała mi .
- Aha i przychodzisz tu dobrowolnie ? - zapytałam .
- No coś ty ! Connor mnie do tego zmusił - a było tak pięknie - Kazał mi być miłą dla ciebie .
- Sorry , ale raczej nie jesteś - oznajmiłam.
Chyba ją wkurzyłam , bo walnęła ręką w stół .
- Z C układa mi się świetnie . Nie zepsuj tego . A jak będziesz próbować to pożałujesz .
- Czy Connor mówił też o groźbach ? - zapytałam . Widziałam , że była zirytowana   Miała już coś powiedzieć , kiedy pojawił się Ethan na motorze . 
- Hej słonko ! Małe zerwanie się z lekcji ? - zapytał z cwaniackim uśmieszkiem . 
- Z tobą zawsze - odpowiedziałam i usadowiłam się za nim .  
Ethan jechał szybko dlatego musiałam się do niego bardziej przytulić . Kiedy go tak przytulałam czułam uśmiech na jego twarzy . Dojechaliśmy wkońcu na miejsce . I było to moje miejsce . To samo gdzie przychodziłam jak byłam mała . Tak dużo wspomnień .
- Dlaczego zabrałeś mnie ze szkoły ? - zapytałam siadając na huśtawce .
- A wiesz , że nie wiem -  uśmiechnęłam się do niego . 
Przez następną godzinę wygłupialiśmy się jak 5-cio latki . Było niesamowicie . Oczywiście nie obyło się bez robienia zdjęć . Na jednym byłam ja sama . Siedziałam na huśtawce . Nie powiem świetnie się z nim bawiłam .  Zmęczeni usiedliśmy na trawie . Wtedy Ethan wyciągnął gitarę . Czy on musi robić wszystko podobnie jak Connor ? Zaczął śpiewać . Miał ładny głos . Ale ja nadal nie wiedziałam po co on to robi . Kiedy skończył zapytał 
- I jak podobało ci się ?
- Tak , ale nie wiem po co to było .
- Bo ja ... - zaczął . - Ja zakochałem się w tobie . Od chwili kiedy cię ujrzałam , nie mogłem przestać o tobie myśleć . Byłaś inna niż te dziewczyny w szkole . Inteligentna , naturalna . Na początku myślałem , że to zauroczenie , bo znamy się od ilu ? 2 dni ? Ale kiedy pojawiłaś się w tej brązowej sukni to jeszcze bardziej utwardziło mnie w tym , że to coś więcej . Ja ciągle mam cię  przed oczami . Twój uśmiech . Jesteś dla mnie bardzo ważna . 
- Yyyy ... Ethan , wiesz ja nie wiem co powiedzieć - i taka była prawda . Czułam coś do Ethan'a . To było pewne . Jednak nie wiem co powiedzieć . Nie mogłam się w spokoju zastanowić , bo poczułam jego wargi na moich. Nie wiedziałam co zrobić , ale oddałam pocałunek . Potraktował to jako zielone światło . Nie przestając mnie całować , odłożył       gitarę i posadził mnie sobie na kolanach . Miał takie ciepłe i miękkie wargi . Kiedy skończyliśmy dyszeliśmy tak jakbyśmy przebiegli maraton . Trzeba przyznać Ethan świetnie całuje . Dziwne było to , że jego usta smakowały jak plaster miodu . 
- Muszę iść - oznajmił . - Dojdziesz sama ?
- Tak pewnie - oznajmiłam , a Ethan pocałował mnie jeszcze raz na pożegnanie . Może to dziwne , ale przy nim czuje się bezpiecznie . Nareszcie jestem szczęśliwa . No może byłabym bardziej gdyby Connor zerwał ze Stef . Ale nie jestem samolubna . W drodze do domu zachaczyłam o cukiernię . Kupiłam sobie i Jacob'owi po dużym rogalu z czekoladą . Kiedy byłam w laboratorium dostałam ochrzan od Atrhur'a za to , że nie przeprowadziliśmy "operacji" . Miałam go gdzieś . Od razu udałam się do stołówki na obiad . Po posiłku postanowiłam pójść do pokoju . W połowie drogi zauważyłam Ethan'a .
- Witam moją dziewczynę ponownie - przywitał się. 
- Dziewczynę ?! - zapytałam . 
- No tak . Chyba , że nie chcesz .
- Nie , nie chcę - powiedziałam z udawaną powagą . Kiedy zobaczyłam przerażoną minę mojego chłopaka , jak to pięknie brzmi , nie mogłam ze śmiechu , ale się opanowałam i nadal udawałam powarzną .
- Serio ?!
- Nie , żartuje przecież . Oczywiście , że chcę - odpowiedziałam z uśmiechem .
- Nie strasz mnie tak już ak węcej - powiedział  i przyciągnął mnie do siebie . Kiedy mnie pocałował poczułam ... fajerwerki . Tak fajerwerki . Chyba , że to była niestrawność po obiedzie . Jak zoriętowałam się , że wszyscy na nas patrzą płożyłam swoją dłoń na klatce piersiowej Ethan'a i lekko go od siebie odepchnęłam . Oderwał się od moich ust , ale nie chętnie .
- Co jest ? - zapytał.
- Wszyscy się gapią .
- A co ? Wstydzisz się mnie ? - zapytał .
- Nie , ale nie lubie kiedy ktoś się na mnie gapi - oznajmiłam .
- Gapią się , bo mam najwspanialszą dziewczynę na świecie - odparł .
- Awww ... - przytuliłam go. - A teraz wybacz idę do mojego małego potworka .
Kiedy weszłam do pokoju maluch grał na moim laptopie .
- Hej ! Mam dla ciebie coś słodkiego - powiedziałam rzucając w jego stronę rogala.
Dziękuję  !!
-Nie ma sprawy . 
Resztę południa spędziłam grając z Jackb'em w różne gry . Chińczyk , Monopol czy szachy nie sprawiały mu problemu . Co za dziecko ? Kiedy spojrzałam nazegarek była 17:30 . Zaczęłam się pakować , bo inaczej bym nie zdążyła . Starałam się iść cicho , ale i tak to nic nie dało , bo już po chwili Connor stał obok mnie . 
- Co ty tu robisz ? - zapytałam go szptem . Czemu szeptem , bo o tej porze wszyscy powinni być w swoich pokojach . 
- Nie pójdziesz na spotkanie z tatą sama - odpowiedział . Skąd on to wie ?
- Skąt to wiesz ?
- Jake mi powiedział , a raczej napisał - odrzekł.
- Jake ?!
- No Jakob . Ufa mi bardziej niż Arthur'owi .
- No dobra , ale nic nie mów .
Żeby nie narobić hałasu postanowiliśmy pójść piechotą . Nie to , że przeszkadzała mi jego obecność wręcz przeciwnie , ale między nami panowało jakieś takie napięcie .
- Widzę , że teraz jesteś z Ethan'em . Gratulacje - powiedział , przerywając ciszę .
- Lepiej chodzić z nim niż z tym tandetnym plastikiem , który po prostu rozbiera cię wzrokiem .
Zamilkł . Nic już nie powiedział , ale w jego oczach widziałam smutek , żal i zazdrość?! Nie chyba mi się przywidziało . Po chwili dotarliśmy na miejsce . W oddali zobaczyłam jakiś kształt . Podeszliśmy bliżej , a wtedy zamarłam .
- TATA !!!!
Ostatnim co poczułam były ręce Connor'a obejmujące mnie w talii , potem była już tylko ciemność .
___________________
Hejeczka ! Niesamowity zwrot akcji , prawda ? Nie wiem czy mi się to podoba , ale chyba nie bardzo :( Taka mała załameczka . No nic . Piszcie w komentarzach czy się podobało . Branoc :)

6 komentarzy:

  1. Świetny! Naprawdę brak mi słów. To jest niesamowite. Taki zwrot akcji. Kurcze jak zwykle tajemnicze końcówki. Ale nie wytrzymam co dalej. I czemu Connor jest taki dziwny? A Lil co ukrywa? No i tyle mam pytań i nie wiem co dalej. To jest śliczne opowiadanie. No i oczywiście czekam na dalsze rozdziały. Mam nadzieję że ktoś jeszcze napisze tu komentarzyk bo zasługujecie. Kocham

    Tedzia

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twojego bloga !!!! Jest po prostu zajebisty !!!! Dziwię się , że jest tak mało komentarzy . Jesteście super , mega i wg. Kocham

    Marika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Marika!
      W końcu napisałaś komentarz! Jestem dumna. Ale się postaraj trochę bardziej. Moja przyjaciółeczka w końcu raczyła napisać. W końcu nie jestem sama. Ale myślę że to za długo nie potrwa. To się nazywają długie i bardzo mądre i przemyślane komentarze Mariki. Ale ona też kocha bloga.

      Tedzia

      Usuń
    2. Wyczułam w tym sarkazm !! To nie jest miłe . Bloga kocham i od dzisiaj bd go komentowała co rozdział . I promise !!

      Marika

      Usuń
  3. Ohoho! Uważaj bo uwierzę. I nie chcę kurczaka. Jakby co to na nią zbyt nie liczcie bo z nią ciężko. Lubi imię Wincent Władek i Jadzia. Zobaczymy czy uda jej się komentować co rozdział. Ja bloga kocham bardziej. I moją Mariczkę też. Lofciam Cię dzióbku i was też!

    Tedzia

    OdpowiedzUsuń
  4. Skończmy te głupie rozmowy !!!!! Ja cb też i oczywiście was <3

    OdpowiedzUsuń