Paczadełkami Jess
- Jess , wszystko dobrze ? - zapytał Jack ponownie . To wszystko mnie przerastało . Ja nie potrafiłam zrozumieć dlaczego ojciec nic nam nie powiedział ! Pamiętam dokładnie jak wyglądał w czasie wypadku . To wszystko było bardzo realistyczne , więc jak mogło się okazać inaczej ? Ciekawe czy mama wie ?
- Jess co ty zobaczyłaś ? - zapytał mnie Connor .
- J-ja widziałam swojego ojca - odpowiedziałam . Wszyscy byli zaskoczeni ! Całe życie skupiłam się na biologii* , więc odezwała się we mnie natura naukowca. - Ten Mutant nie jest "normalny" . Jego DNA jest bardzo podobne do mojego . Nie zgadza się też układ krwionośny . Nie pasuje ani do człowieka ani do zwierzęcia . Myślę , że mój ojciec tworząc go zapomniał o paru rzeczach . Mutant ma zbudowaną szczękę roślinożercy .
- Zaraz , zaraz twój tata go stworzył ? - zapytał mnie Arthur . Pokiwałam głową .
- Okłamał mnie pan - oznajmiłam , kierując głowę w stronę doktora . - Nie napadł na jubilera.
- Skąd to wiesz ?
- Nie pana interes - powiedziałam . - W jego przeszłości widziałam dużo rzeczy , ale nie zauważyłam miejsca , w którym powstają , ciekawe prawda ?
- Czyli , że one same nie wiedzą gdzie powstają ? - zapytał Jack .
- Jeżeli w ogóle powstają - zauważył ... koleś , którego nie znam .
- Ooo Ethan jesteś już . Pozwól , że przedstawię ci Jessicę . Jessico - zwrócił się do mnie. - To jest Ethan Weir , nasz najlepszy uczeń .
- Czyli oprócz oszukiwania ludzi uczycie tu jeszcze czegoś innego , wow brawo dla was .
Ethan wydawał się być miły . Chodził uśmiechnięty i ciągle się wygłupiał .
-Ethan , pokarz Jessice jej pokój - powiedział Arthur do pana wesołka.
- Co?! Jaki pokój ?! Ja wracam na górę do domu - zaprotestowałam.
- Nie możesz . Za dużo wiesz . One - wskazał na pułapkę. - mogą cię tam dopaść .
- Jesteś bezpieczna tutaj - dopowiedział Connor .
- No przecież wiem , gdzie jest bezpiecznie ! - wybuchnęłam . - Przypominasz mi o tym na każdym kroku ! Nie jestem dzieckiem ! Mam 16 lat i mogę sama decydować .
- Tu będę mógł cię chronić !
- Patrz na moje usta - powiedziałam do niego. - JA CHCĘ DO DOMU !
- A co jak ci się coś stanie ? - zapytał.
- Connor w takim razie ja nigdzie nie jestem bezpieczna . Ja nawet nie mogę przebywać sama w domu - powiedziałam pokazując swoje zranione ręce . - Ja nad tym nie panuje , zrozum . Nie chce ci zrobić krzywdy .
- Co ci się stało w ręce ?
- Kiedy ciebie nie było byłam zdenerwowana i rzuciłam kubkiem o podłogę . Nagle cała szafka zaczęła się trząść , a potem szklanki wyleciały z niej jak z pracy tłukąc się o wszystko co napotkają . Nie wiem co się ze mną dzieje i jak zaprzestać . Już dużo dla mnie zrobiliście , a ja potrafię poradzić sobie sama !
- To co chcesz pokój pomarańczowy czy zielony ? - zapytał Connor .
- Jesteś egoistą wiesz ?
- Nie to ty nią jesteś - miał rację . Jestem i to straszną . Nie potrafiłam poradzić sobie z problemem , więc postanowiłam uciec od nich .
- Masz rację . Chcę przynajmniej poczekać do jutra . Dzisiaj jest ten bal w szkole , a ja bardzo chciałam iść .
- No dobra , ale jutro symulujemy porwanie . Musisz pożegnać się z bliskimi .
Nie , nie mogę . Za dużo wspomnień , żeby zapomnieć . Nie mogłam zadzwonić do Lil , bo co bym jej powiedziała ? Hej Lil , wiesz porywają mnie na niby , Mutanty rujnują mi życie , ale co tam u ciebie? Nie spojrze jej w oczy .
- To o której macie ten bal ? - zapytał doktorek .
- Zaczyna się o 20 - odpowiedziałam. - Tylko jest jeden problem . Nie mam partnera .
- Ja mogę z tobą pójść - zaoferował się Ethan . Coraz bardziej go lubię ! Poszłam w stronę "mojego" pokoju i doznałam szoku . Wyglądał tak . Był po prostu niesamowity . Weszłam do łazienki i zaczęłam się przygotowywać . Po skończonej pracy miałam na sobie tą sukienkę , a włosy ułożyłam tak . Po chwili przyszedł Ethan .
- Ślicznie wyglądasz - powiedział.
- Dziękuję , ty też .
- Brakje mi w twoim stroju jednej rzeczy - oznajmił.
- Naprawde ? Jakiej ?
- Proszę to taki prezent . Wiem , że to dla ciebie trudne , ale teraz to będzie twoje życie .
Przytuliłam go . Chyba się tego nie spodziewał , ale odwzajemnił gest . Chwilę potem miałam już swój naszyjnik na szyji . Wyszliśmy z pokoju udaliśmy się do szkoły . Kiedy tam dotarliśmy było już dużo osób . Schodząc ze schodów , czułam spojrzenia wszystkich zebranych na sali . No tak to nie ta sama Jess . Cicha i ogarnięta . To już do mnie nie pasuje . Spojrzenia przykółwalam nie tylko ja , ale też mój towarzysz . Nie ma na świecie drugiego takiego Ethan'a . Silnego , wysportowanego i piekielnie przystojnego . Słyszałam szepty innych dziewczyn Co to za koleś ? , albo Jaka ładna sukienka! Nie lubiłam kiedy ludzie się na mnie patrzą , ale to było przyjemne . Zajeliśmy stolik , żebt chwilę później Ethan poszedł o coś do picia . Nagle zobaczyłam , że drzwi wejściowe się otwierają i wchodzi przez nie Connor . Lecz nie jest sam . Jest z nim ta wywłoa Stef . Ma na sobie sukienkę , która ledwo przykrywa jej tyłek . Co za ... nawet nie mam słowa . Po 5 min. Ethan wrócił z napojami . Napiliśmy się i ruszyliśmy na parkiet . Leciały same szybkie piosenki , kiedy nagle muzyka z szybiej przeszła na wolną . Położyłam ręce na karku Ethan'a , a on złapał mnie w talii . Nie powiem było miło . Jest świetnym tancerzem . Przez następnych 15 min. siedziałam i rozglądałam się po sali . Kiedy spojrzałam w lewo zobaczyłam Stef całującą się z Connor'em ?! Nie oni się nie całowali . Oni się gwałcili ustami . Przynajmniej tak to wyglądało . Wyszłam na dwór . Nogi zaprowadziły mnie pod szkolną altankę . Była oświetlona . Wyglądała cudnie ! Nie byłam zła , a mimo to łzy pociekły mi po twarzy . Connor był dla mnie ważny , jednak nie myślałam o nim jak o kandydacie na mojego chłopaka . Jednak jak zobaczyłam go razem ze Stef to coś we mnie pękło . Lubiłam kiedy mnie przytulał , nawet jak mnie pouczał . Czy można poczuć coś do osoby z porzeciwnymi poglądami do twoich ? Nie mam pojęcia . Wiem jedno Connor nie jest i obojętny .
Stałam w środku , kiedy usłyszałam glos .
- Jess ? - to był Jack . Co on tutaj robił?
- Hej , co jest ? - zapytałam.
- Gdzieś blisko jest Mutant - oznajmił. - Wysłali mnie żebym cię znalazł .
- No to na co czekamy ? Chodźmy !
Kierowaiśmy się w stronę lasu . Nie rozumiem skąd oni wiedzą , że Mutanty są w okolicy? Po chwili byliśmy na miejscu .
- I jak wygląda sytuacja ? - zapytałam zebranych .
- Nic na razie czekamy na jakiś ruch - odpowiedział mi Ethan .
Podeszłam do Connor'a .
- I ja pocałunek ? Wiesz co ? Radzę ci wygrzać wargi - powiedziałam i odeszłam . Stanęłam w oddali. Wpatrywała się w gwiazdy , kiedy poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce . Odwróciłam głowę . Był to Ethan . Wtuliłam się w niego . Teraz razem oglądaliśmy te "małe" cuda .
- O czym myślisz? - zapytałam bruneta.
- O tym , że musi być ci ciężko . Nie wiem jakbm sobie poradził .
- Byłabym przy tobie . Nie dałabym ci się załamać - odpowiedziałam.
- To ja nie dam załamać sę tobie - oznajmił uśmiechając się do mnie . Wyglądał tak cudne , że zapragnęłam go pocałować . Wiem , że to głupie , bo przcież niedawno płakałam nad Connor'em , a teraz chcę całować innego , ale tak już jest i tego nie zmienię . Ethan schylił się . Nasze usta dzieliły mimimetry , kiedy Jack zawołał .
- Jest ! Chowa się za tym dużym dębem .
Spojrzałam w tamtą stronę . Rzeczywiście za drzewem było coś , ale nie miałam pewności czy to to był Mutant . To są zawodowcy pomyślałam oni znają się lepiej . Lecz kiedy potwór odwrócił ku mnie głowę zobaczyłam dziecko . Małe Mutanciątko . Na nasze lata wyglądał na pięć - sześć lat . Nie mogłam dać go zabić . Zaczęłam biec w stronę drzew . Nie obyło się bez krzyków żebym wracała i się nie wygłupiała . Kiedy dotarłam na miejsce dziecko stało i patrzało na mnie . W buzi trzymał paluszek . Wyglądał tak słodko . Ukucnęlam i zapytałam go .
- Jak masz na imię ?
Jacob - odpowiedział głos w mojej głowie .
- Miło mi cię poznać . Jestem Jessica , ale możesz na mnie mówić Jess .
Boję się !
- Słoneczko nie bój się . Póki ja tu jestem nic ci nie zrobią .
Powiedziałam i podałam rękę malcowi . Nie wyglądał na Mutanta . Było to normalne dziecko . Choć może w połowie zmutantowane , bo nie umie mówić . Wyszliśy z ukrycia . Łowcy czekali z bronią w rękach .
- Jess daj spokój - powiedział Connor. - To zwykły Mutant , nie człowiek .
Jess boję się . Oni mają broń . Taka sama zabła mi mamusię . Spojrzałam na niego . W oczach miał łzy . To nie był zwykły Mutant .
- Opuśćcie broń , on się was boi - warknęłam. Przykucnęłam odwrócona do niego . Maluch przytulił się do mnie , a ja wzięłam go na ręce .
- Jess utrudniasz nam pracę - krzyknął Connor . Niecierpliwił się .
- Ja chcesz to go zabij , ale wiedz , że ja będę następna . Ty zabijesz go ja zabiję siebie .- powiedziałam. Wydawał się zaskczony. - No co ? Strzelaj ! Pozbył byś się problemu . Stoję ci na drodze , prawda ? Chciałeś mieć normalne życie Łowcy , a tu BUM i niespodzianka . Strzelaj śmiało przecież nie jestem ci potrzebna .
Nie wiem czemu to robiłam . Może dlatego , że to dziecko tak bardzo przyomina mnie ?
Jess , ja widziałem takie miejsce , gdzie dziadek przprwadzał ludzi , a oni tak śmesznie w tym miejscu wierzgali nogami .
- Czekaj , co ?
Ono jest tam pod lasem . Chodź to cię zaprowadzę .
- Jutro tam pójdziemy .
- Jess co jest ? - zapytał Jack.
- On wie gdzie to jest .
- Ale co gdzie jest ?
- Miejsce gdzie tata przyprowadza osoby , żeby przerobić je na Mutanty .
- Zaprowadzi nas ?
- Nie dzisiaj jest zmęczony - oznajmiłam . Szłam wąską ścieżką prowadzącą do samchodu . Nie podoba im się to , że Jackob jest z nami czuję to . Ale puki żyję nikt nie tknie tego dziecka , obiecuję.
_________________
Joł joł myszki moje kochane ! Widzicie rozdział 10 ! Napisałam go dzisiaj , ale nie jesten zadowolona . Takie flaczki z olejem jak poprzedni rozdział . No nic piszcie w komentarzach czy się wam podoba . Strzałeczka <3
Ps. Tak wygląda Ethan . A tak wygląda Jackob .
Świetny! Żadne flaczki z olejem, to jest po prostu niesamowite! Jezu ja nie wiem co się dzieje z Connorem i tu nagle pojawił się Ehtan (jak ten z Beautiful Creatures tylko że ładniejszy ;). Po prostu kocham to opowiadanie. Jest naprawdę niesamowite. Szkoda że inne myszki które to czytają nie komentują. Pewnie brak im słów :D. Zastanawiam się co za tajemnicę skrywa Lil. A Jacob jaki śliczny z niego chłopczyk! Boziu ja kocham takie małe śliczne puciowate dzieci! Kocham bloga!
OdpowiedzUsuńTedzia